Nie dajmy zepchnąć się do kruchty. Katolicy muszą być widoczni w każdej sferze życia

Nie dajmy zepchnąć się do kruchty. Katolicy muszą być widoczni w każdej sferze życia

wartości chrześcijańskie

Wrogowie wiary od zawsze starają się ograniczać lub wręcz wymazywać udział katolików i społecznej nauki Kościoła w kształtowaniu rzeczywistości. Efektem ulegania ich żądaniom jest to, że nawet politycy deklarujący się jako chrześcijanie podejmują decyzje sprzeczne z przykazaniami wiary. Budzenie świadomości i jednoczenie środowisk katolickich to zadanie dla świeckich organizacji chrześcijańskich, wśród których dobrym przykładem jest Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi, kierowane od ponad 20 lat przez prezesa Sławomira Olejniczaka.

 

Wojujący ateizm, wartości chrześcijańskie i obojętność religijna

 

W wielu krajach wojujący ateizm zagnał katolików do kąta, w kolejnych państwach działania takie są właśnie prowadzone. Jako katolicy, czy to wypowiadający się indywidualnie, czy też środowiska katolików świeckich, nie możemy jednak zapominać o tym, że także jako świeccy mamy wielką odpowiedzialność i wiele możliwości, by nie ustępować pola wrogom Kościoła.

 

W posynodalnej adhortacji apostolskiej Ojca Świętego Jana Pawła II z 30 grudnia 1988 roku „Christifideles laici – o powołaniu i misji świeckich w Kościele i w świecie dwadzieścia lat po Soborze Watykańskim II” czytamy m.in.:

 

Całe kraje i narody, w których niegdyś religia i życie chrześcijańskie kwitły i dały początek wspólnocie wiary żywej i dynamicznej, dzisiaj wystawione są na ciężką próbę, a niekiedy podlegają procesowi radykalnych przemian wskutek szerzenia się zobojętnienia, sekularyzmu i ateizmu. Chodzi tu przede wszystkim o kraje i narody należące do tak zwanego Pierwszego Świata, w których dobrobyt materialny i konsumizm, aczkolwiek przemieszane z sytuacjami zastraszającej nędzy i ubóstwa, sprzyjają i hołdują zasadzie: „żyć tak, jak gdyby Bóg nie istniał”. Otóż zobojętnienie religijne i zupełny brak praktycznego odniesienia do Boga nawet w obliczu najpoważniejszych problemów życiowych są zjawiskami nie mniej niepokojącymi i destruktywnymi niż jawny ateizm. I nawet jeśli wiara chrześcijańska zachowała się jeszcze w niektórych tradycjach i obrzędach, to stopniowo traci ona swe miejsce w najistotniejszych momentach ludzkiej egzystencji, takich jak narodziny, cierpienie i śmierć.

 

Wcześniej Zachód, teraz Polska

 

O ile w czasie gdy ukazał się ten dokument w Polsce – mimo czasów komunistycznych – jeszcze nie widoczne były symptomy zobojętnienia religijnego, o tyle zjawisko to stało się kilkadziesiąt lat temu rzeczywistością świata zachodniego. Wspomniana w „Christifideles laici” zasada „życia tak, jak gdyby Bóg nie istniał” już czyniła spustoszenia w bogatych państwach, które laicyzowały się coraz szybciej, bazując na ideologicznych pożywkach ducha „rewolucji 1968 roku”. Laicyzacja okazywała się nad wyraz skuteczna wraz z implementacją w systemach wychowawczych, szkolnictwie i innych sferach aktywności publicznej odmiennego od chrześcijańskiego zestawu wartości.

Dzisiaj, w miarę wzrostu zamożności społeczeństwa, także nad Wisłą i Odrą, rośnie liczba osób obojętnych na religię, a często także wprost wrogo nastawionych do wartości cywilizacji chrześcijańskiej. Są oni często całościowo już ukształtowani wedle wzorców pedagogicznych pozbawionych tych wartości.

 

Kamyk początkiem lawiny

 

Od przyzwolenia na zabijanie niewinnych dzieci w łonach matek niedaleka jest droga do zabijania i bestialstw dokonywanych podczas działań wojennych. Nie da się bowiem moralności w oderwaniu od wymiaru cywilizacyjnego i prawa naturalnego pochodzącego od Boga. Lawina zepsucia jest bardzo łatwa do uruchomienia…

 

Dlatego jako katolicy świeccy powinniśmy jawnie i wszędzie krzewić wartości chrześcijańskie. Z otwartą przyłbicą musimy bronić Kościoła wyszydzanego w pseudoartystycznych przedstawieniach i atakowanego przez zwolenników zabijania nienarodzonych. Wyzwaniem dla poddanych Kościołowi Rzymskiemu powinna być odbudowa szkolnictwa katolickiego, szacunku dla wiary w mass mediach i prawa do bycia katolikiem w każdym miejscu – w pracy, w szkole, na uczelni, ale także w życiu politycznym, które przecież kształtuje system prawa. Od każdej inicjatywy katolickiej powinny ruszać kolejne. Niech to będzie nasza pozytywna lawina, niszcząca zło i zagrożenia dla świata chrześcijańskiego.

 

Wiemy bowiem, że celem lewicy jest takie ostateczne ukształtowanie prawa, w którym na wartości chrześcijańskie nie będzie miejsca. Jeśli tego nie chcemy musimy podjąć wyzwanie i robić to, do czego jesteśmy powołani jako świeccy katolicy.