Obywatel vs. państwo 0:1. Relacja z pierwszej rozprawy Grzegorz Sowa – ZUS

with Brak komentarzy

Tomasz Słota

Piękny, monumentalny, niedawno odnowiony – za skromne 14 milionów złotych – budynek piotrkowskiego sądu został wzniesiony w 1908 na siedzibę sądu gubernianego. Triada Temidy wznosząca się nad wejściem przywodzi na myśl majestat i powagę prawa rzymskiego, tak usilnie rozpuszczanego przed obecnych władców w iluzorycznej „woli ludu”- tej czerpanej z sondaży i wysysanej z lepkich palców naszych zarządców.

W środku- ospała, poranna krzątanina, 2 ochroniarzy przy bramce z wykrywaczem metali i rentgenowskim skanerze toreb, w pozycji spooocznij, dowcipkuje o ilości bomb jakie już dziś przechwycili. Brakuje im hamaków i drinków z palemką. Na drugim piętrze, przed salą rozpraw, pan Grzegorz Sowa, garść dziennikarzy i kilku oczekujących interesantów- rozprawy wyznaczone są na co pół godziny. Kilka chwil na przywitanie i wymianę krotochwil, po czym z głośnika dobywa się zaproszenie- wchodzimy na salę rozpraw. Od wejścia widzę, że Pani Sędzia jest zaskoczona ilością publiczności, mam nawet wrażenie że dostrzegłem błysk paniki na widok obiektywów kamer i aparatów. Wrażenie nie zawodzi- nerwowym głosem Wysoki Sąd żąda przedstawienia pozwoleń, akredytacji i legitymacji prasowych. Bardzo wygodne postawienie sprawy w epoce reglamentacji mediów i wszechobecnych „umów śmieciowych”, tak więc zaczyna się rejwach. Tylko jeden Pan legitymujący się „prasówką” – pracownik Dziennika Łódzkiego- zmusza niezawisły sąd do przerwania rozprawy- na 10 minut – żeby poradzić się jeszcze bardziej niezawisłego Prezesa, co z takim fantem zrobić.

Konsultacje trwały minut 20, publiczność i dziennikarze dowcipnie zauważyli, że prawdopodobnie niezawisły Prezes radził się kogoś jeszcze mądrzejszego. Oficjalny dziennikarz może rejestrować przebieg rozprawy. Po nieoczekiwanej przerwie rzecz miała się już toczyć w mgnieniu oka, wszakże kolejni interesanci czekali na odprawę (jak dowiedziałem się przed rozprawą, następny w kolejności był Pan po 3 zawałach, któremu ZUS odmówił płacenia świadczeń, a urzędnik odprawił słowami- „Chodzi? To i do GROMu się nada”). Stąd przynaglanie i lekceważące uwagi Wysokiego Sądu w stosunku do pana Sowy wymieniającego artykuły Konstytucji, które wykluczają przymus ubezpieczeń i dowodzącego, że świadczenia na ZUS nie są ani podatkiem, ani daniną publiczną. (Po szczegóły polecam udać się do pomysłodawcy- http://normalnykraj.org/ ) Zwraca mu również uwagę, żeby mówił do niej, a nie do publiczności, bo to przecież ONA wyrokuje w tej sprawie. Co na to wszystko smutna pelnomocniczka ZUS? Naturalnie żąda oddalenia powództwa, odwołania i świętego spokoju. Oraz naszych pieniędzy.

Po kilku chwilach, które Wysoki Sąd spędził wraz z protokolantką na konsultacjach, wróciliśmy do sali rozpraw, by usłyszeć wyrok zasądzony po myśli pełnomocniczki ZUS’u oraz wyimki z wielostronicowego uzasadnienia nieodnoszące się bezpośrednio do przewodu pana Sowy. Sąd uzasadnił wyrok mówiąc, że decyzja ZUS’u była jak najbardziej słuszna, mądra i właściwa(stek przymiotników) i powołując się na zgodność przymusu ubezpeczeń społecznych z obowiązującym prawem, stwierdził, że to wszystko co mógł zrobić; bo od osądzania zgodności z konstytucją to jest Trybunał Konstytucyjny. W następnym zdaniu zostało co prawda obalone poprzednie twierdzenie o zrobieniu wszystkiego-co-w-mocy, bo w potoku wymieniania grup i osób władnych przedstawić zapytanie do Trybunału błysnął sąd orzekający w sprawie, gdzie postawiono wątpliwości odnośnie zgodności prawa z Konstytucją, ale wszelkie wtręty powoda Wysoki Sąd ucinał umęczonym „proszę mi nie przeszkadzać”.

Na zakończenie zainteresowani usłyszeli, że Sąd stosuje prawo, a nie Konstytucję i tym optymistycznym akcentem zakończyła się pierwsza runda pojedynku polskiego przedsiębiorcy z jedzącym owoc żywota jego ZUSem. A my, skromni szermierze idałów wolności i praworządności mieliśmy szansę zobaczyć na własne oczy, jak po 104 latach w budynku sądu kiedyś gubernianego, znowu, w obliczu prawa, faworyzuje się ciemiężycieli Polaków. Runda druga- już wkrótce.

 

Źródło: Kongres Nowej Prawicy Łódź