Analiza wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie X. przeciwko Austrii

with Brak komentarzy

european centre for law and justiceNie sposób oprzeć się wrażeniu, że Trybunał w przedmiotowej sprawie, odrywa się zupełnie od rzeczywistości, a rodzinę traktuje jako kategorię czysto prawną, konwencjonalną i abstrakcyjną, pomijając jej biologiczne podstawy, warunkujące zarówno byt jej samej, jak i egzystencję całego społeczeństwa. Trybunał zredukował problematykę rodzicielstwa zaledwie do kwestii równości między parami homoseksualnymi i heteroseksualnymi tak, jakby zagadnienie orientacji seksualnej było centralnym dla realiów życia rodzinnego.

Dr Grégor Puppinck, European Centre for Law and Justice

I. Wstęp
Dnia 19 lutego 2013 roku, Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, wydała wyrok, w którym ustanowiono zasadę, że adopcja dziecka pochodzącego z poprzedniego związku jednego z partnerów przez drugiego partnera tej samej płci, powinna być dozwolona na takich samych zasadach, jak dla par heteroseksualnych.

Argumentacja Trybunału sprowadza się do następującego rozumowania: jeżeli prawo dopuszcza adopcję dziecka przez osobę pozostająca z jednym z jego rodziców w związku heteroseksualnym, to w imię niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną, adopcja taka powinna być możliwa również wtedy, gdy osoba chcąca dokonać adopcji jest tej samej płci, co rodzic dziecka z którym pozostaje w związku (homoseksualnym).

II. Stan faktyczny
Cała sprawa dotyczy dwóch kobiet, będących parą homoseksualną, z których jedna jest matką niepełnoletniego syna z poprzedniego związku, a druga ubiega się o jego adopcję. Obie panie zwróciły się do ojca o zrzeczenie się praw rodzicielskich, aby taka adopcja była możliwa – prawo austriackie zabrania bowiem posiadania przez dziecko więcej niż dwojga rodziców. Ojciec odmówił, w związku z czym partnerki skierowały sprawę na drogę sądową. Austriackie sądy nie przychyliły się jednak do żądań kobiet i nie pozbawiły ojca praw rodzicielskich. Austriacki kodeks cywilny nie dopuszcza adopcji dzieci przez pary homoseksualne, także w przypadku gdy jest to adopcja polegająca na przysposobieniu dziecka ich partnera. Ponadto, pozbawienie praw rodzicielskich ojca stałoby, zdaniem sądu, w sprzeczności z dobrem dziecka, gdyż ojciec wywiązywał się ze swoich obowiązków rodzicielskich spędzając czas ze swoim synem, interesując się jego życiem, płacąc regularnie alimenty. Nieusatysfakcjonowane wyrokiem sądu kobiety zdecydowały się wystąpić ze skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, oskarżając Austrię o dyskryminację ze względu na orientację seksualną i powołując się na prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. W skardze kobiety stanęły na stanowisku, że sytuacja, w której zezwala się na adopcję dziecka jednego z partnerów, przez drugiego partnera, tak długo jak para jest heteroseksualna, nie zezwalając na analogiczne działania parom homoseksualnym, stanowi dyskryminację ze względu na orientację seksualną.

III. Dobro dziecka a interesy dorosłych
Teoretycznie, z punktu widzenia dobra dziecka i jego interesu, sprawa ta wydaje się jasna. Dziecko to, jak wiele innych dzieci z rozbitych rodzin, żyje ze swoją matką i pozostaje w dobrych kontaktach z ojcem, który wywiązuje się ze swoich rodzicielskich obowiązków. Prawo powinno w takich sytuacjach dążyć do zminimalizowania skutków wynikających z rozstania rodziców, pozwalając dziecku na możliwie najlepszy kontakt z biologicznym rodzicem, z którym nie zamieszkuje. Możliwość przysposobienia dziecka posiadającego oboje rodziców, którzy nie chcą i nie muszą zrzekać się swoich praw rodzicielskich, jest z tych względów niedopuszczalna.

Sytuacja robi się jednak skomplikowana, gdy w grę zaczynają wchodzić interesy dorosłych – tu dobro dziecka schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca walce o równość i prawa par homoseksualnych, szczególnie o prawo do „posiadania” przez nie dzieci. Tym samym, wynikające z naturalnych, biologicznych uwarunkowań, zróżnicowane traktowanie par homoseksualnych i heteroseksualnych w sferze „posiadania” dzieci, zaczyna być postrzegane jako dyskryminacja osób pozostających w „podobnych” sytuacjach.

W omawianym wyroku, Trybunał większością głosów (10 na 17), przychylił się do argumentacji kobiet wspieranej przez organizacje LGBT. Trybunał stwierdził, że wywodzony z art. 182§2 Austriackiego Kodeksu Cywilnego (a.k.c.) zakaz adopcji dzieci przez pary homoseksualne sprawił, że krajowi sędziowie orzekający w przedmiotowej sprawie, z góry wykluczyli możliwość realizacji dobra dziecka przez parę homoseksualną. W związku z tym rzekomo zaniedbali należytej weryfikacji faktów, które mogłyby w przekonaniu Trybunału przemawiać za pozbawieniem praw rodzicielskich biologicznego, co umożliwiałoby adopcję jego dziecka przez partnerkę matki tegoż.

W istocie jednak, biorąc pod uwagę okoliczności faktyczne sprawy, zapytać należ, czy to nie Trybunał abstrahuje od rzeczywistości dopuszczając się nieobiektywnej, czy wręcz tendencyjnej oceny faktów? Wydane przez Trybunał orzeczenie pomija całkowicie interesy ojca i dziecka. Należy jeszcze raz podkreślić, że austriackie sądy orzekając w przedmiotowej sprawie, bynajmniej nie skupiały się wyłącznie na literalnym brzmieniu art. 182§2 a.k.c, lecz wzięły pod uwagę także dobre relacje dziecka z jego biologicznym ojcem, będące już wystarczającym powodem, dla którego pozbawienie go praw rodzicielskich byłoby niecelowe i niezgodne z dobrem dziecka. Dodać także należy, że ojciec nie miał możliwości wzięcia udziału w postępowaniu przed Trybunałem, nie mógł co za tym idzie wyrazić swojego stanowiska w przedmiotowej sprawie. Również syn, reprezentowany przed Trybunałem przez matkę, nie został wysłuchany.

Rozumowanie Trybunału ograniczyło się zatem do płaszczyzny czysto teoretycznej. Trybunał porównał dwie różne sytuacje po to, by stwierdzić, że istotnie są one różne, jednakże różne ich traktowanie nosi znamiona dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Skoro bowiem, zdaniem Trybunału, adopcja nie byłaby z gruntu niemożliwa, gdyby matka była w związku heteroseksualnym (czyli w miejscu kobiety-partnerki byłby mężczyzna-partner), to powinna również nie być z góry niemożliwa dla par homoseksualnych. Idąc więc dalej logiką przyjętą przez Trybunał, okazuje się, że to nie konieczność różnicy płci ani więzy biologiczne determinują rodzicielstwo.

Trybunał zarzucił Austrii, że:
– Rząd nie zaprezentował precyzyjnych argumentów, badań naukowych lub innych materiałów dowodzących, że homoseksualni rodzice nie mogliby zapewnić dziecku właściwej opieki;
– prawo austriackie jest niespójne, bowiem dopuszczając tzw. adopcję niepełną przez osobę homoseksualną, również wówczas, gdy pozostaje ona w związku, jednocześnie przewiduje absolutny zakaz posiadania przez dziecko dwóch matek lub dwóch ojców. Zarzut ten jest wielce problematyczny, bowiem dotyczy on unormowania implementującego standard wprowadzony przez ETPCz, zgodnie z którym, w przypadku dopuszczenia przez dany system prawny adopcji niepełnej, winna być ona dostępna również dla osób homoseksualnych;
– Trybunał stwierdził, że przedmiotowe przepisy austriackie „odzwierciedlają stanowisko jedynie konserwatywnej części społeczeństwa przeciwnej otwarciu możliwości adopcji dzieci przez pary homoseksualne”, podważając i deprecjonując tym samym austriackie prawo, które nazywa prawem jedynie części społeczeństwa – zarzut ten łamie zasadę subsydiarności i poszanowania krajowego ustawodawstwa. W orzeczeniu tym Trybunał stawia się ponad krajowym prawem, narzucając Austrii rozwiązania dające wyraz promowanej przez Trybunał ideologii.

Jednocześnie Trybunał nie uwzględnił stanowiska rządu, w którym zwrócono uwagę na brak jednolitego stosunku w Europie co do adopcji dzieci przez związki homoseksualne, pozostawiając je bez odpowiedzi.

Podsumowując, Trybunał orzekł, że Rząd jest „niezdolny do wykazania, że wychowywanie dziecka przez dwie matki lub dwóch ojców byłoby dla niego szkodliwe”. Austria została zatem ukarana za to, że nie przewidziała w swoim prawodawstwie możliwości posiadania przez dziecko dwóch matek lub dwóch ojców, co doprowadzić miało do dyskryminacji skarżących kobiet ze względu na ich orientację.

IV. Konsekwencje
Konsekwencją wydanego przez Trybunał orzeczenia jest więc zasada, mająca zastosowanie we wszystkich 47 państwach podlegających jego jurysdykcji, że odtąd ciężar udowodnienia szkodliwości adopcji dziecka przez pary homoseksualne spada na państwo chcące wprowadzić/podtrzymać taki zakaz. Dopóki państwo nie udowodni w sposób naukowy, że wychowywanie dziecka w parach homoseksualnych jest sprzeczne z jego dobrem, zakaz taki będzie postrzegany jako dyskryminujący ze względu na orientację seksualną.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Trybunał w przedmiotowej sprawie, odrywa się zupełnie od rzeczywistości, a rodzinę traktuje jako kategorię czysto prawną, konwencjonalną i abstrakcyjną, pomijając jej biologiczne podstawy, warunkujące zarówno byt jej samej, jak i egzystencję całego społeczeństwa. Trybunał zredukował problematykę rodzicielstwa zaledwie do kwestii równości między parami homoseksualnymi i heteroseksualnymi tak, jakby zagadnienie orientacji seksualnej było centralnym dla realiów życia rodzinnego.

Prawo zawsze powinno podążać za rzeczywistością, za naturalnymi prawami, sędziowie orzekający jednak w tym wyroku, dali prymat określonej, neo-marksistowskiej ideologii, odrzucającej wszelkie normy „narzucane” przez rzekomo opresyjną rzeczywistość lub naturę. Współcześnie zatem, podobnie jak w erze komunizmu, prawo służy dekonstrukcji tradycyjnego ładu i wartości oraz konstruowaniu nowego modelu rzeczywistości. W przedmiotowym orzeczeniu, sędziowie uczynili prawem ideologię relatywizmu i obyczajowego liberalizmu, zgodnie z którą nic nie może być uznane za wartość absolutną i żadne zasady – czy to społeczne czy moralne – nie powinny być czynnikiem determinującym obowiązywanie jakiegoś prawa. Wszystko pozostaje zatem otwarte i wszystko może być zaskarżalne przed tym Trybunałem. Ideologia, której sprzyja dziś Trybunał, jest zatem ideologią prowadzącą do uczynienia człowieka jednostką pozbawioną moralności i zasad, podatną na inżynierię społeczną i ideologiczną manipulację.

Trudno obecnie przewidzieć wszystkie konsekwencje tego orzeczenia. Choć większość sędziów uznaje rolę, jaką w społeczeństwie pełni tradycyjny model rodziny, to jednocześnie wskazuje, że nie jest on jedynym możliwym jej modelem – pojęcie „rodzica”, które do tej pory wydawało się mieć oczywiste znaczenie, ulega rozmyciu i okazuje się być oderwane od tożsamości płciowej czy więzów biologicznych. Wyrok ten może służyć usprawiedliwianiu żądań par homoseksualnych do posiadania dzieci (czy to przez adopcję czy przez zapłodnienie in vitro), niezależnie od prawnej sytuacji w danym państwie.

Aby wykonać ten wyrok, Austria musi zmienić swoje prawo, czego może dokonać w dwojaki sposób: z jednej strony może umożliwić dziecku posiadanie więcej niż dwojga rodziców (co jest oczywiście kuriozalne, ale w kontekście tego orzeczenia nic nie wydaje się teraz niemożliwe) lub dopuścić do posiadania przez dziecko dwóch matek lub dwóch ojców. W ten sposób, kobiety skarżące Austrię do Trybunału, będą miały możliwość ponownego podjęcia próby sądowego pozbawienia ojca praw rodzicielskich. Faktyczny ojciec będzie musiał zatem udowodnić, że jest lepszym rodzicem dla swojego dziecka niż partnerka matki.

V. Konkluzja
Wykonanie tego wyroku nie będzie niczym więcej niż próbą zakłamania rzeczywistości i podporządkowania jej woli dorosłych. Zmiana austriackiego prawa nie zmieni niczego w faktycznej sytuacji skarżących kobiet – tak jak do tej pory, będą one żyły razem wraz z dzieckiem. Osobą, której sytuacja zmieni się na niekorzyść jest biologiczny ojciec dziecka – będzie on mógł zostać pozbawiony praw rodzicielskich. Wyrok ten godzi w podstawy całej europejskiej kultury prawnej.

 

Źródło: OrdoIuris.pl