Tag Archives: rząd

Dyrektor FBI James Comey i pytania do władz polskich

rząd polski ewa kopaczPowstaje pytanie dlaczego gdy nasz naród jest systematycznie, w szczególnie podły sposób, poniżany przez podobno zaprzyjaźnione z nami Stany Zjednoczone Ameryki, brak odpowiedniej reakcji od władz naszego kraju?

Podam tylko dwa haniebne przykłady. Najbardziej bulwersujący przypadek obrażenia i poniżenia Polaków dokonał sam prezydent USA Barack Obama przy okazji uroczystości wręczania odznaczenia za zasługi za ratowanie Żydów dla nieżyjącego już Jana Karskiego. Uważam że Pan Prezydent USA zrobił to z rozmysłem, żeby przypadkiem Polacy nie uzyskali na arenie międzynarodowej przy tej okazji dobrej opinii.

Wystąpienie Pana Prezydenta było dobrze przemyślane i przygotowane. Podobno miał to odznaczenie odbierać sam L. Wałęsa, co było by naturalne ale wysłano b.ministra A. Rotfelda. Widocznie uważano, że jak B. Obama powie o „polskich obozach śmierci” to L. Wałęsa, który przecież do końca nie jest sterowalny i przewidywalny, mógłby publicznie prezydentowi St.Zj. udzielić reprymendy. Prosty robol Lechu a tu po takiej renomowanej uczelni Barack, to w demokracji euroatlantyckiej jest nie do przyjęcia.

Natomiast obywatel polski narodowości żydowskiej Rotfeld na to obrażające Polaków sformułowanie nie zareagował. Tak to Żyd A. Rotfeld odwdzięcza się, swojej z własnej nieprzymusowej woli przybranej Ojczyźnie.

Teraz o kontekście. Comey gadał do Żydów. Jako erudyta wie, że trzeba wiedzieć, co i jak się w takich okolicznościach gada. Więc gadał tak, jak na te okoliczności przystało. A że okoliczności były jakie były, więc inaczej gadać nie mógł. To znaczy mógł, ale gdyby gadał, to by gadać już nie miał gdzie, bo by go w tej chwili nie było, tam gdzie jest. A że robotę wciąż ma, to znaczy, że gadał jak trzeba. Proste.

Teraz o przeprosinach. Każdy szanuje swoją robotę. Zwłaszcza w Ameryce. Robota Comeya jest dobra i popłatna. Nie znajdzie lepszej. Gdyby przeprosił,robotę by stracił, a na dodatek nie znalazłby nowej. Robota, wiadomo, piechotą nie chodzi, zwłaszcza taka. A skoro Comey lubi swoją robotę, to po co ma przepraszać? Nie po to idzie się przecież do roboty, żeby z niej zaraz odchodzić.

Stany Zjednoczone jawnie i tajnie uczestniczą w zabójstwach ludzi na całym świecie. Wojska amerykańskie narzucają demoliberalną ideologię i ustrój oraz wymuszają sojusze militarno-polityczne z USA. Oporni wobec ideologii, ustroju i sojuszy zabijani są na polach walk lub skrytobójczo mordowani przez tajne służby i wynajętych morderców.

Krew narodów kilku kontynentów płynie przez świat jako świadectwo terroru amerykańskiego. Globalizm będący narzędziem polityki USA zniewala narody i niszczy ich siły witalne. Powszechna niechęć do światowego policjanta wynika z poczucia opresji ze strony Stanów Zjednoczonych. Terror USA musi zostać powstrzymany.

Stopień w jakim Polska opowiadała się po stronie USA w ciągu ostatnich 20 lat jest niebywały. Państwo Polskie, tuż po odzyskaniu samodzielności, we wszystkich sprawach na arenie międzynarodowej, konsekwentnie stawało po stronie USA, łącznie z udziałem wojskowym, nawet wtedy gdy ogół UE była temu przeciwna.

Sygnałem ostrzegajacym powinna być dla nas wypowiedź szefa FBI, stawiająca Polaków w roli oprawców Żydów, w roli wspólników Holocaustu.

Możemy w tym kontekście jako ludzie, powiedzieć sobie: „Idiota. Palnął głupotę. Nie ma się co przejmować”. Na to właśnie liczą ci, co takie słowa do przestrzeni publicznej włączają.

Możemy wzywać ambasadorów i wystosowywać noty. Te głupie i teatralne gesty są częścią teatru jakim jest dyplomacja, ale są kompletnie bezużyteczne w sferze realiów. Służą raczej zaspokojeniu wewnętrznych oczekiwań na reakcję, a nie spowodowaniu realnych zewnętrznych zmian.

Możemy wreszcie zrewidować swój ogólny ogląd tego czym jest USA. Zamiast bratniego kraju, szerzącego wolność i walczącego o samostanowienie narodów, dostrzec w USA normalne państwo, którego jedynym i wyłącznym celem jest multiplikowanie korzyści jego sfer biznesu i władzy.

Państwo Polskie jest w takiej perspektywie, wyłącznie przedmiotem gry o korzyści. Wszelkie słowa i zapewnienia niczego tu nie zmienią. Pozostaje pytanie o pole do manewru polskiej administracji. Tego pola nie znamy. Jednak jeśli jakieś jest, to warto byłoby rozważyć pewne drobne korekty, w wyborze postaw, działań i kierunków. Chyba, że będzie się to opłacać, ale nie w przyszłości i nie werbalnie, a obecnie i konkretnie.

Źródło: Biuletyn Patriotycznego Ruchu Polski, nr 360

Tagged , , , , , , , , , ,

Premier Kopacz naciskana w sprawie weta do polityki klimatycznej

pakiet klimatyczny koliberStowarzyszenie KoLiber zorganizowało kampanię protestacyjną przeciwko narzucaniu Polsce przez Komisję Europejską nowego porozumienia w sprawie ograniczenia emisji dwutlenku węgla i stopniowego zwiększania udziału odnawialnych źródeł energii w gospodarce. W serwisie Protestuj.pl można wysłać list skierowany do Ewy Kopacz, którego autorzy domagają się od polskiej premier stanowczej postawy na rozpoczynającym się szczycie Unii Europejskiej w Brukseli.

Młodzi działacze powołują się na argumenty ekonomiczne i społeczne, przemawiające za odrzuceniem przez Polskę nowych propozycji, wysuniętych ze strony unijnych biurokratów. Z pewnością zdaje sobie Pani sprawę z faktu, iż do tej pory nie udowodniono związku między zmianami klimatu a rozwojem gospodarczym. Udowodniono natomiast, że proponowane przez Komisję zmiany doprowadzą do radykalnego wzrostu cen energii. Każdy mieszkaniec Polski w przyszłości będzie musiał płacić dwukrotnie lub nawet trzykrotnie większe rachunki za prąd, gaz, czy inne źródła energii - wskazują autorzy petycji.

Rozpoczynający się szczyt szefów rządów i państw UE ma zdecydować o losach nowej polityki klimatycznej wspólnoty. Komisja Europejska nie porzuciła planów jeszcze bardziej intensywnego ograniczenia emisji CO2 do atmosfery (w ostatniej wersji dokumentu proponuje się 40% redukcji do 2030 roku), pomimo coraz liczniejszych głosów podważających sensowność wdrażania kosztownych ograniczeń. Już w maju tego roku, podczas kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, dwaj ważni śląscy europosłowie – Jerzy Buzek i Adam Gierek publicznie przyznali w Katowicach, że drastyczna polityka energetyczno-klimatyczna Unii Europejskiej najpewniej pozbawiona jest podstaw naukowych.

Buzek ujawnił w trakcie dyskusji o pakiecie klimatycznym po 2020 r., że powodem, dla którego Europa Zachodnia zaczęła przed laty wojnę o eliminację węgla i wdrożyła obowiązek traktowania dwutlenku węgla jak trucizny w atmosferze, była… goła gra interesów. Bogate państwa, w których zaczęło ubywać węgla, a przybywało patentów na produkcję turbin wiatrowych i ogniw słonecznych, postanowiły zrobić biznes na technologiach.

Kampanię przeciwko udziałowi Polski w nowym pakiecie klimatycznym Stowarzyszenie KoLiber prowadzi za pośrednictwem serwisu Protestuj.pl. Można do niej dołączyć klikając w poniższy link:

Nie dla pakietu klimatycznego – wyślij list do Ewy Kopacz

 

E.

Tagged , , , , , , , , , , , , , , , ,

Rząd tworzy Polakom możliwość zawierania za granicą małżeństw jednopłciowych i poligamicznych

ordo iurisRząd chce wprowadzić „zaświadczenia o stanie cywilnym”, które umożliwią Polakom zawieranie za granicą małżeństw jednopłciowych lub poligamicznych, chociaż cel ten jest przemilczany. W środę sejmowa komisja spraw wewnętrznych odrzuciła poprawki zgłoszone do projektu przez poseł Małgorzatę Sadurską, które miały na celu wykreślenie z projektu przepisów wprowadzających nowe zaświadczenie. Przedstawicielom Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris bezpodstawnie odmówiono możliwości przedstawienia stanowiska podczas obrad komisji. Rządowa propozycja stanowi instytucjonalizację mechanizmu obejścia przepisów konstytucji oraz prowadzi do destabilizacji systemu polskiej procedury administracyjnej.

Komisja spraw wewnętrznych przyjęła w środę projekt nowej ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego (druk sejmowy 2620), który przewiduje wprowadzenie „zaświadczenia o stanie cywilnym”. Ma je wydawać kierownik urzędu stanu cywilnego. Autorzy projektu tłumaczą w uzasadnieniu, że nowe zaświadczenie mogłoby być wydawane „na użytek wielu spraw, m.in. podatkowych, ubezpieczeniowych, socjalnych”. Celom tym służą jednak już w tej chwili zaświadczenia urzędowe wydawane na podstawie przepisów kodeksu postępowania administracyjnego (art. 218 k.p.a.). Projektodawcy nie uprawdopodobnili nawet, że są one niewystarczające.

Obecnie do zawarcia małżeństwa poza granicami kraju niezbędne jest zaświadczenie o braku przeszkód wyłączających zawarcie małżeństwa. Nie może być ono wystawione, jeśli przyszły współmałżonek jest tej samej płci lub gdy pozostaje już w związku małżeńskim. Jednak w części krajów (w tym, w dopuszczających wielożeństwo i małżeństwa jednopłciowe), do zawarcia małżeństwa nie jest potrzebne zaświadczenie o braku przeszkód, ale wystarczy przedstawienie urzędowego zaświadczenia o stanie wolnym. Warunek ten spełnia projektowane zaświadczenie o stanie cywilnym.

W związku z tym, główną funkcją wprowadzanych zaświadczeń wydaje się być umożliwienie zawierania „małżeństw” jednopłciowych lub poligamicznych, które godzą w konstytucyjnie poświadczoną tożsamość małżeństwa jako związku jednej kobiety i jednego mężczyzny (art. 18 Konstytucji). W państwach takich jak Malezja, w oparciu o zaświadczenie o stanie cywilnym, Polka będzie mogła wstąpić w związek poligamiczny, natomiast we Francji, Polacy będą mogli zawierać „małżeństwa” jednopłciowe.

Jeśli proponowane rozwiązanie zostanie przyjęte, pojawi się problem, w jaki sposób prawo polskie będzie się odnosić do zawartych za granicą związków „małżeńskich” sprzecznych z ugruntowanym konstytucyjnie polskim porządkiem publicznym. Problem ten będzie szczególnie palący w kontekście unijnej swobody przepływu osób. Zgodnie z tą zasadą, na obszarze UE małżeństwa zawarte w innym kraju członkowskim nie mogą być przez Polskę traktowane inaczej niż małżeństwa zawarte w naszym kraju. Oznaczać to może konieczność traktowania przez Polskę jednopłciowych „małżeństw” zawartych w innym kraju UE tak samo, jak małżeństw w kształcie poświadczonym w Konstytucji RP i w polskim prawie rodzinnym. Dotyczyłoby to wszystkich dziedzin prawa m.in. podatkowego, spadkowego oraz możliwości adoptowania dzieci.

 

Źródło: OrdoIuris.pl

Tagged , , , , , , , , , , , ,

Zaapelujmy do posłów o odrzucenie konwencji Rady Europy!

Już w środę 10 września odbędzie się głosowanie nad przyjęciem przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Na najbliższym posiedzeniu Sejmu politycy zadecydują o ratyfikacji Konwencji. Pomimo nacisków rządu, który poparł Konwencję, w koalicji PO-PSL jest kilkudziesięciu posłów, którzy z odpowiednim poparciem społecznym są skłonni głosować przeciwko niej.

sejm

Nie ma właściwie żadnych argumentów za przyjmowaniem tego dokumentu, jest za to wiele przeciwko. Konwencja nie identyfikuje rzeczywistych źródeł agresji, lecz forsuje ideologiczną teorię o przemocy jako zjawisku motywowanym genderowo (gender-based violence). Jej twórcy przyjęli, że źródłem agresji względem kobiet są różnice w pojmowaniu męskich i kobiecych ról społecznych.

Konwencja nie wprowadza nowych instrumentów pomocy ofiarom przemocy. Techniczne rozwiązania zawarte w Konwencji w ogromnej większości powielają obowiązujące już w Polsce przepisy oraz programy rządowe.

Wyniki badań przeprowadzonych przez Agencję Praw Podstawowych UE wskazują niezbicie, że Polskę charakteryzuje najniższy w Europie wskaźnik przemocy wobec kobiet i jeden z najwyższych wskaźników zgłoszeń przypadków przemocy na Policję. Dane te zostały całkowicie zignorowane przy przygotowaniu ratyfikacji.

Przepisy Konwencji otwierają furtkę do rozmywania naturalnej tożsamości rodziny jako związku kobiety i mężczyzny oraz praw rodziców do wychowania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (Konwencja nakłada m.in. obowiązek nauczania na wszystkich poziomach edukacji o „niestereotypowych rolach płciowych”).

Konwencja budzi istotne wątpliwości z perspektywy konstytucyjnych gwarancji prawa do obrony i prawa do sądu, ponieważ pozwala adwokatom i radcom prawnym bezkarnie donosić do organów ścigania na swoich klientów, jeśli uznają, że stosowali lub mogą stosować genderowo motywowaną przemoc.

Uzasadnienie ustawy ratyfikacyjnej jest pełne rażących błędów merytorycznych. Co do treści samej Konwencji, istnieje wiele opinii o sprzeczności zawartych w niej postanowień z Konstytucją RP.

Przedstawiamy listę tych polityków z podziałem na okręgi wyborcze. Zaapeluj do posła o głosowanie przeciwko ratyfikacji Konwencji na jeden lub kilka z poniższych sposobów:
1) Zadzwoń do biura posła ze swojego regionu:
Zaapeluj o głosowanie za odrzuceniem Konwencji. Powiedz, że jego postawa w głosowaniu nad Konwencją będzie miała bezpośredni wpływ na zachowanie Twoje i Twojej rodziny podczas wyborów w jego okręgu wyborczym.
2) Wyślij e-mail na jego adres lub adres jego biura.
Przykładowa treść wiadomości:

Szanowny Panie Pośle / Szanowna Pani Poseł

Podczas najbliższego posiedzenia Sejmu odbędzie się drugie czytanie projektu ustawy o ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Konwencja nie stanowi skutecznego instrumentu zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet lecz forsuje ideologiczną teorię o przemocy jako zjawisku motywowanym genderowo, nie wprowadza nowych instrumentów pomocy ofiarom przemocy, uzasadnienie jej ustawy ratyfikacyjnej pełne jest rażących błędów merytorycznych a jej ratyfikacja będzie się wiązała z ponoszeniem przez Polskę
istotnych obciążeń finansowych.

Dlatego apeluję do Pana Posła / Pani poseł o zagłosowanie przeciwko ratyfikacji tej ideologicznej Konwencji. Pana / Pani głosowanie w tej sprawie będzie miało bezpośredni wpływ na zachowanie moje i mojej rodziny podczas wyborów w naszym okręgu wyborczym.

Z wyrazami szacunku,
[podpis]

3) Jeśli to możliwe, umów się w poniedziałek-wtorek na spotkanie w biurze poselskim i osobiście zaapeluj o odrzucenie Konwencji.

 

Źródło: Instytut Ordo Iuris.

Tagged , , , , , , , , , , , , , , ,

Rządowe kłopoty z gender-konwencją

homo pederaściRząd kończy prace nad ratyfikacją konwencji Rady Europy o zapobieganiu przemocy wobec kobiet, w czym nie przeszkadza sprzeciw i wątpliwości niektórych ministrów. Dokument podzieli także posłów, minister Agnieszka Kozłowska-Rajewicz szykuje się do batalii.

Konwencja wskazuje na płeć „społeczno-kulturową”, czyli „społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn” i nakazuje „wykorzenianie” stereotypów płciowych. A także „zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na (…) stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn”.

W tych działaniach państwo miałoby sięgać po „kampanie i programy realizowane na wszystkich szczeblach na rzecz podnoszenia świadomości” (art. 13), zmiany w programie edukacyjny, a także po „zachęty” dla mediów do włączenia się w walkę z przemocą wobec kobiet i „płcią społeczno-kulturową” oczywiście.

Ratyfikacji konwencji sprzeciwiali się minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz oraz ówczesny minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. Podobne jest stanowisko Marka Biernackiego, kierującego resortem sprawiedliwości od 6 maja 2013 roku. W tej sytuacji, by załagodzić wewnętrzny konflikt, rząd chciałby złożyć oświadczenie, według którego „Rzeczpospolita Polska będzie stosować konwencję w zgodzie z zasadami i przepisami Konstytucji”. Sednem dyskusji pozostaje jednak, czy to oświadczenie będzie podtrzymane w trakcie ratyfikacji. Takie rozwiązanie popierają ministrowie pracy i sprawiedliwości, atakowani przez „ministrę” ds. równości Agnieszkę Kozłowską-Rajewicz.

Jeśli mamy wątpliwości, czy konwencja międzynarodowa jest zgodna z naszą konstytucją, nie powinniśmy jej podpisywać. Z posiadanych przez rząd opinii wynika, że takich wątpliwości nie ma. Oświadczenia konstytucyjnego nie powinniśmy więc składać, bo rodzi to tylko zamieszanie – kontruje minister Kozłowska-Rajewicz.

 

Więcej na portalu Polonia Christiana.

Tagged , , , , , , , ,

Początki odrodzonej Rzeczypospolitej: wybory do Sejmu Ustawodawczego

Ustawa antyaborcyjna w SejmieNiepodległość odzyskiwaliśmy etapami. Przejęcie władzy wojskowej przez zwolnionego z Magdeburga Józefa Piłsudskiego, utworzenie własnej armii i obrona granic w latach 1919-1921, a przede wszystkim nowo utworzone instytucje ustrojowe – to fundamenty i zarazem etapy niepodległości państwa polskiego po I wojnie światowej.

Najważniejszym wydarzeniem początku 1919 roku w kraju były wybory do Sejmu Ustawodawczego. Ze strony rządu czynione były starania, by wybory przeprowadzono w sposób uczciwy. Już 27 grudnia 1918 r. wydano okólnik, w którym ostrzegano komisarzy powiatowych, burmistrzów i naczelników gmin, że organy państwowe i samorządowe nie mogą pod żadnym pozorem wywierać presji na wyborców ani sugerować głosowania na którąkolwiek z list kandydatów Głosowanie w Wielkopolsce, ze względu na trudności polityczne, przesunięto na późniejszy termin. Nie przeprowadzono go także na Pomorzu i w Galicji Wschodniej.

W wyborach do Sejmu Ustawodawczego, w których według szacunków, wzięło udział około 4,8 mln wyborców, najlepiej wypadła Narodowa Demokracja, która uzyskała ok. 40% głosów, podczas gdy socjaliści zdobyli jedynie 10,7% głosów. Słabszy wynik odnotowało także Polskie Stronnictwo Ludowe „Wyzwolenie”, które zebrało 16,9% głosów oraz Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast”, któremu zaufało 8,3% głosujących. Wynik wyborczy zapewnił endecji pierwsze miejsce i najliczniejszą reprezentację w Sejmie, jednakże nie posiadając większości, nie mogła ona liczyć na objęcie samodzielnych rządów.

Zjawiskiem, jakie charakteryzowało Sejm Ustawodawczy były permanentne przegrupowania zachodzące wewnątrz poszczególnych klubów poselskich, co w dalszej perspektywie doprowadziło do istotnych zmian w układzie sił, który powstał zaraz po wyborach. Wiosną 1919 r. istniała na prawicy pokaźna reprezentacja w postaci Związku Ludowo-Narodowego, dysponującego 116 mandatami, oraz Narodowego Związku Robotniczego z 16 mandatami. Ugrupowania centrowe posiadały: PSL „Piast” 44 posłów, Polskie Zjednoczenie Ludowe – 27, Klub Pracy Konstytucyjnej – 18. Na lewicy zasiedli: klub PSL „Wyzwolenie” w liczbie 58 członków, Związek Polskich Posłów Socjalistycznych z 32 przedstawicielami oraz 13-osobowe PSL „Lewicy”. Mniejszości narodowe, z których najliczniejsze przedstawicielstwo posiadali Żydzi, dysponowały w sumie 12 mandatami.

 

Źródło: parlamentwpolsce.pl

Tagged , , , , , , , ,

Rząd bezczynny, pomagają fundacje – co z osobami niepełnosprawnymi umysłowo?

bezrobocie PolskaProblem niepełnosprawności w Polsce dotyka przeszło 3,4 mln osób. O ile pracodawcy coraz chętniej zatrudniają osoby na wózkach inwalidzkich, ludzie cierpiący z powodu niepełnosprawności intelektualnej nadal zepchnięci są na margines życia społecznego. I to właśnie oni potrzebują największej pomocy ze strony instytucji państwowych i prywatnych.

Z najnowszych danych przytaczanych w rządowym dokumencie z dnia 19 sierpnia 2013 r. („Informacja Rządu Rzeczpospolitej Polskiej o działaniach podejmowanych w 2012 roku na rzecz realizacji postanowień uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 1 sierpnia 1997 r. Karta Praw Osób Niepełnosprawnych”) wynika, że problemem niepełnosprawności w Polsce dotkniętych jest przeszło 3,4 mln osób. Najczęstszą przyczyną niepełnosprawności są uszkodzenia i choroby narządu ruchu (55,8 proc.), schorzenia układu krążenia (49,6 proc.), schorzenia neurologiczne (33 proc.) oraz uszkodzenia i choroby wzroku (27,3 proc.).

Niepełnosprawność spowodowana uszkodzeniami i chorobami narządu słuchu, chorobą psychiczną i upośledzeniem umysłowym plasuje się na niższym procentowo poziomie, stanowiąc kolejno: 13,7, 10,1 i 4 proc.

W Polsce istnieje wiele fundacji niosących pomoc tej części naszego społeczeństwa i to również dzięki nim – patrząc na wskaźniki wykształcenia osób niepełnosprawnych oraz ich aktywności zawodowej – możemy stwierdzić tendencję wzrastającą.

Nietrudno wśród danych procentowych doszukać się bezpośredniego powiązania poziomu wykształcenia z aktywnością zawodową. Stąd im wyższy poziom wykształcenia osób niepełnosprawnych, tym wyższy współczynnik ich aktywności zawodowej a co za tym idzie – zatrudnienia.

Poprawę sytuacji na rynku pracy osób niepełnosprawnych w ostatnich latach zanotował Główny Urząd Statystyczny, co związane jest ze zwiększonym zainteresowaniem pracodawców wsparciem finansowym z tytułu zatrudnienia osoby niepełnosprawnej.

Jednak sytuacja osób dotkniętych niepełnosprawnością intelektualną, czy cierpiących na niepełnosprawność sprzężoną (występowanie u dziecka niesłyszącego lub słabo słyszącego, niewidomego lub słabo widzącego, z niepełnosprawnością ruchową, z upośledzeniem umysłowym albo z autyzmem co najmniej jeszcze jednej z wymienionych niepełnosprawności) nadal pozostawia wiele do życzenia. I to właśnie tym osobom spieszy z pomocą opolska fundacja Dom, przy której w 2004 roku powstał Środowiskowy Dom Samopomocy.

Po pierwsze: integracja

Środowiskowy Dom Samopomocy w Opolu został otwarty we wrześniu 2004 roku przy fundacji Dom Rodzinnej Rehabilitacji Dzieci z Porażeniem Mózgowym. Jest miejscem, gdzie trzydzieści osób niepełnosprawnych intelektualnie oraz z niepełnosprawnościami sprzężonymi (zespolonymi), codziennie uczestniczy w zajęciach z zakresu umiejętności społecznych, teatroterapii, muzykoterapii, reedukacji i terapii indywidualnej, arteterapii oraz rehabilitacji.

– Celem placówki jest integracja osób niepełnosprawnych ze środowiskiem, podniesienie samooceny i jakości życia osób niepełnosprawnych oraz ich rodzin, kształtowanie pozytywnych postaw społecznych - mówi PCh24.pl Łukasz Waleczko, terapeuta zajęciowy ośrodka.

Zadaniem, jakie mają do zrealizowania pracownicy obok podstawowych zajęć terapeutycznych, jest przede wszystkim zapewnienie opieki i szeroko pojęte uspołecznianie.

- Praca z niepełnosprawnymi poza tym, że niesie ogromną radość, bywa też niejednokrotnie niezmiernie ciężka – mówi Waleczko, podkreślając, że na skutki działań terapeutycznych trzeba nieraz bardzo długo czekać. Zdarza się również, że podczas pracy, jaka jest wykonywana z konkretnym beneficjentem, wraca on do punktu wyjścia i cały proces należy zaczynać od początku.

Dla podopiecznych Środowiskowego Domu Samopomocy jedną z najistotniejszych kwestii jest integracja ze społeczeństwem.

- Wychodzimy z nimi do miejsc publicznych, uczymy zachowań społecznych. Dzięki temu społeczeństwo opolskie jest coraz bardziej przyzwyczajone do widoku osoby niepełnosprawnej, spędzającej aktywnie czas – mówi Waleczko.

Niepełnosprawnych ŚDS możemy spotkać w muzeach, kinach, teatrach, restauracjach, na basenie, czy w bibliotece. Uczą się liczyć, robić zakupy, korzystać ze współczesnych środków komunikacji internetowej (skype, gg), robić proste potrawy. Słowem: nabywają niezbędnych w codziennym funkcjonowaniu umiejętności.

Do swojej dyspozycji mają pracownię plastyczną, gdzie poza malowaniem obrazów, wykonywaniem prac w glinie, papieroplastyki, etc. uczą sie rzetelności w pracy (przygotowania i sprzątania swojego stanowiska) oraz zajęcia z muzykoterapii, które mają rozładować agresywne zachowania podopiecznych, skłaniać ich do nabywania zdolności komunikacji, wyrażania emocji i poprawiać pamięć słuchową.

W ośrodku są również zajęcia stolarskie, teatroterapii, reedukacji – skąd podopieczni wynoszą umiejętność korzystania z zegara, liczenia, pisania, czytania.

- Podopieczni bardzo często podkreślają, że lubią spędzać u nas czas – wykazuje Łukasz Waleczko. – Jest to dla nich jednak nie tylko przyjemność, ale też obowiązek i ciężka praca, oczywiście na miarę ich możliwości.

Rząd poprawi statystyki…?

Ośrodków takich, jak ten w Opolu, jest w Polsce wiele. Być może dzięki nim rządowe statystyki w przyszłości ulegną zmianie i osoby z niepełnosprawnością intelektualną będą mogły zdecydowanie lepiej funkcjonować w społeczeństwie.

Tak czy inaczej, warto, angażując się w pomoc osobom niepełnosprawnym, czy udzielając im merytorycznego lub psychicznego wsparcia, pamiętać słowa bł. Jana Pawła II, który w encyklice „Laborem exercens” pisał: „Osoby niepełnosprawne w pełni są podmiotami ludzkimi z należnymi im wrodzonymi, świętymi i nienaruszalnymi prawami, które mimo ograniczeń cierpień wpisanych w ich ciało i władze, stanowią jednak o szczególnym znaczeniu godności i wielkości człowieka”.

Magdalena Żuraw

 

Źródło: PCh24.pl

Tagged , , , , , , , , , , , ,

Ulica przybiera na sile – w środę 21 marca Dzień Gniewu i manifestacje

dzień gniewuPolskie strony społecznościowe żyją kolejną, po akcji przeciwko ACTA, inicjatywą, która może negatywnie wpłynąć na notowania rządu. Niezależne środowiska organizują w środę 21 marca „Dzień Gniewu” – serię manifestacji we wszystkich miastach wojewódzkich Polski przeciwko 5 kierunkom polityki ekipy Donalda Tuska.

Nowy ruch społeczny deklaruje swoją bezpartyjność oraz niezależność. Skupia zwolenników głównie za pomocą strony na portalu Facebook – zebrał tam już blisko 6000 fanów – oraz stron „wydarzeniowych”, utworzonych dla protestów w poszczególnych miastach wojewódzkich. Organizatorzy protestu uważają, że wyrażają poglądy znacznej części społeczeństwa, „zmęczonej arogancją i niekompetencją obecnej władzy”. Jako główne postulaty swojego ruchu stawiają 5 x NIE:
- nie dla ACTA
- nie dla Paktu Fiskalnego
- nie dla niszczenia oświaty
- nie dla bezprawia ZUS’u
- nie dla rządu Tuska

Ostatni postulat jest wobec obecnej władzy najdalej idący. „Gabinet PO-PSL to rząd niekompetencji, rząd klęski, chaosu i kłamstwa. Mamy dość pogarszających się warunków życia, łamania kolejnych obietnic wyborczych, oszukiwania społeczeństwa i poddawania Polski pod dyktat niekorzystnych umów międzynarodowych, takich jak ACTA i Pakt Fiskalny” – czytamy na stronie informacyjnej akcji. „Dzień Gniewu” jest skierowany także przeciwko ostatniej reformie oświaty, w ramach której m.in. ograniczono do rozmiarów symbolicznych zakres nauczania historii. Krytyce poddawany jest model kształcenia, w ramach którego już 15-letni uczniowie mają być odpowiedzialni za wybór swojej ścieżki kariery.

Inicjatorzy akcji na każdym kroku podkreślają, iż chcą przeprowadzić protest ponad podziałami. Podczas manifestacji mają zostać zaprezentowane kukły-marzanny premiera Tuska i jego ministrów. Ich spalenie lub utopienie ma wyrażać życzenie protestujących, by „ten rząd przeminął równie szybko jak zima”.

 

Źródło: Akcja Dzień Gniewu na Facebooku

Tagged , , , , , , , ,

Bojkot społeczny

Toboła-PertkiewiczWinnymi wysokich cen paliw nie są koncerny paliwowe, lecz wyłącznie władze państwowe, które doją portfele kierowców. Złodziejem jest państwo, które z każdego litra benzyny i ropy zgarnia z podatników blisko 60 proc.

Paweł Toboła-Pertkiewicz

Od jakiegoś czasu zasypywany jestem na skrzynkę mailową „akcją” nawołującą do bojkotu stacji benzynowych wybranych koncernów. Najczęściej wymieniane są BP i Statoil, od jakiegoś czasu również państwowy ORLEN.

Apel jest skądinąd słuszny, ale cel ataku, czyli bojkot stacji koncernów paliwowych, jest zupełnie nietrafiony. Bo to nie koncerny są winne wysokim cenom paliw. Kto jest naprawdę winien, że na tankowanie wydajemy więcej, a paliwa mamy w baku mniej?

Przedstawmy podstawowe fakty: baryłka ropy to 42 galony amerykańskie, czyli po przeliczeniu na „nasze” niemal 160 litrów benzyny. Baryłka ropy kosztowała dziś, tj. 7 listopada już średnio 110 USD (aczkolwiek jest to przypadek niemal skrajny, bo od niemal trzech lat cena na rynkach jest niższa, co można zobaczyć choćby tu: http://www.money.pl/gielda/surowce/dane,ropa.html), ale nawet biorąc pod uwagę dzisiejszy, dość wysoki kurs, po przeliczeniu tej ceny na polskie złote czyli po średnim kursie dolara z tego roku, daje to kwotę 390 złotych (dla ułatwienia 1 USD = 3,00 zł, a przecież dolar większą część tego roku był poniżej 3,00 zł). Gdy podzielimy tę kwotę przez 160 litrów, wychodzi nam 2,43 złotego za litr. Do tego dochodzą koszty transportu, marża producenta i zyski tej zachłannej stacji benzynowej – nawet jeśli to wszystko wynosi 30 proc. daje to sumę 70 groszy. Czyli na dystrybutorze podczas tankowania powinna nam wyskoczyć cena ok. 3,20 zł za litr.

Z kolei gdyby cena ropy osiągnęła 200 USD za baryłkę, jej cena w przeliczeniu na złotówki, oscylowałaby w granicach 3,75 zł za litr. Tymczasem, na stacji litr najpopularniejszej benzyny bezołowiowej 95 wynosi niemal 5,50 zł, a niebawem sięgnie 6,00 zł, a dolar skoczył zaledwie 5% do góry, a ceny ropy utrzymują się niewiele powyżej 100 USD za baryłkę.

Dlaczego zatem płacimy tak drogi na stacjach? Winą za wysokie ceny paliw nie są koncerny paliwowe, lecz wyłącznie WŁADZE PAŃSTWOWE, które doją portfele kierowców w ten sposób.

ceny paliw

ceny paliw w USA i Polsce

Jeśli zatem chcemy skupić energię protestu konsumenckiego to powinniśmy ją skierować nie na Bogu ducha winnych właścicieli stacji benzynowych tylko do rządu RP, premiera Donalda Tuska i min. finansów Jacka Vincenta Rostowskiego w pierwszej kolejności. Tak się jednak składa, że kilka tygodni temu Polacy masowo (aczkolwiek w mniejszości, bo raptem 40 proc. z 50 proc., które pofatygowały się do urn) dali mandat na drenowanie kieszeń kierowców przez kolejne 4 lata.

 

Tekst jest fragmentem artykułu. Całość dostępna na stronie Fundacji PAFERE: Pafere.org

Tagged , , , , , , , , , , ,