Tag Archives: che guevara

Kolejna akcja przeciwko patronatowi zbrodniarza komunistycznego w krakowskiej szkole językowej

Instytut kształcenia językowego „El Abanico” w Krakowie prowadzi zajęcia w sali wykładowej, która nosi nazwę „Aula Che Guevara”. W środku sali znajduje się wiele pamiątek i elementów dotyczących tego bohatera zbrodni i prześladowań, znanego z kart historii Kuby. Stowarzyszenie KoLiber postanowiło doprowadzić do usunięcia symbolu komunistycznej, totalitarnej propagandy z murów tej szkoły.


che guevara w szkole językowej protest

Ernesto Che Guevara był zbrodniarzem wojennym, mającym na swoim sumieniu wiele ludzkich istnień w tym kobiety i dzieci. Jego działania były motywowane rewolucją komunistyczną, którą aktywnie szerzył.

Pomimo wcześniejszych próśb, szkoła jezykowa El Abanico deklaruje, iż nie ma zamiaru zmienić nazwy sali oraz wystroju wnętrza, dlatego po raz kolejny stanowczo sprzeciwiamy się propagowaniu wizerunku Che Guevary a także czerwonej idei głoszonej przez niego. Włodarze szkoły zdają się lekceważyć fakt, że polskie prawo w Kodeksie Karnym jasno zakazuje propagowania totalitarnych ustrojów, w tym treści o charakterze komunistycznym. Aula wykładowa jego imienia pełna jest haseł nawiązujących do komunistycznej rewolucji kubańskiej, znajdują się tam obrazy Che Guevary z jego młodzieńczych lat oraz jego portrety.

Z tych względów, KoLibranci – poza prowadzonym od prawie 2 lat bojkotem konsumenckim i akcją dyskredytacji skompromitowanej szkoły – postanowili zebrać jak największą liczbę podpisów pod specjalnie przygotowaną petycją i przesłać je wszystkie dyrekcji „El Abanico”. Aby wysłać swój protest, wystarczy wejść na stronę Protestuj.pl, na kampanię „Nie dla Che w szkole językowej” i podpisać zamieszczony apel.

Tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Rewolucja w świadomości

koliber krakówMarksizm przegrał na polu ekonomicznym. To nie było zresztą nic niespodziewanego. System, który zakładał ekonomię rodem z Księżyca, w dziedzinach produkcji czy dystrybucji mógł tylko przegrać. Ale realia społeczne to coś dużo więcej, niż tylko ekonomia. Wizerunki czerwonych zbrodniarzy okazują się być czymś „fajnym” i wartym sprzedawania.

Marcin Chmielowski

To może rzecz jasna dziwić, jeśli patrzylibyśmy na otaczający nas świat tylko z perspektywy ekonomicznej. Po co bowiem powielać podobizny ludzi, którzy gdyby mogli wstać z grobów, znacjonalizowaliby i oddali pod władzę proletariatu (czyli kasty urzędników, która będzie w jego imieniu zarządzać) środki produkcji okrutnych kapitalistów? Najwyraźniej lewica w sposób doskonały odrobiła lekcję zadaną przez Antonio Gramsciego, zdobywając sporo władzy kulturowej nad konsumentami. A w konsekwencji też producentami. O tym, że tak właśnie się stało, wiemy przecież nie od dziś. Gorzej jest z przeciwdziałaniem takiemu stanowi rzeczy.

Doraźną i wcale skuteczną metodą zwalczania symboliki komunistycznej są bojkoty konsumenckie. Nie tak dawno temu udało się, dzięki zupełnie spontanicznej akcji, nakłonić sieć odzieżową C&A do wycofania podkoszulków z wizerunkiem Ernesto „Che” Guevary. Ten idol zbuntowanej młodzieży zasłynął z tak bezkompromisowych stwierdzeń jak: „zabijanie sprawia mi prawdziwą przyjemność”, czy „nie trzeba mi dowodu, aby rozstrzelać człowieka. Potrzebuję jedynie dowodu, że koniecznym jest go rozstrzelać!”. Trudno podejrzewać menadżerów C&A o komunizm. Po prostu chcieli sprzedać coś, co znajdzie wzięcie u nastolatków.

Dość podobną, choć jednak bardziej niebezpieczną prezentację wizerunku dziarskiego rewolucjonisty można oglądać w Krakowie. Jedna ze szkół nauczająca języka hiszpańskiego, szkoła El Abanico, chwali się na swojej stronie tym, że jedna z ich sal wykładowych nosi imię Guevary. Utrwalanie pamięci o „Che” w kontekście nauki, zdobywania wiedzy, poznawania świata jest właśnie tym, co czyni taką ekspozycję bardziej niebezpieczną. I tym bardziej musi wzbudzić protest. Stowarzyszenie KoLiber oddział Kraków koordynuje więc akcję konsumenckiego bojkotu wymierzonego w szkołę.

Obiekt bojkotu wydaje się być nietypowy, ale tylko na pierwszy rzut oka. Przecież członkowie Stowarzyszenia działają na rzecz promocji wolnego rynku. Stąd też akcja wymierzona w prywatną instytucję może budzić zdziwienie i u niektórych osób o niej poinformowanych faktycznie je wzbudza. Bo przecież szkoła jest prywatna i suwerenna w swoich decyzjach. Oczywiście, że tak jest. Ale konsumenci też są suwerenni. I mogą wybierać. Dlaczego więc nie poinformować ich o tym, że ucząc się w El Abanico pośrednio popierają ludzi, którzy nie widzą nic złego w honorowaniu mordercy? Czy w Krakowie nie ma innych miejsc, w których można poznawać język hiszpański? Oczywiście, że są. I ich właściciele niekoniecznie chcą zbijać kapitał na szafowaniu bardzo wątpliwą spuścizną komunistycznej rewolucji.

Należy pamiętać o granicach takiego protestu. Bojkot konsumencki może opierać się tylko na tych mechanizmach, które są dostępne w logice wolnego rynku – czyli mechanizmach opartych o dobrowolność. To oznacza, że sądową batalię związaną z udowodnieniem publicznego gloryfikowania systemów totalitarnych niejako z automatu stawiamy poza nawiasem działań, które można podjąć. Pozostaje informowanie i przekonywanie. I systematyczne odwojowywanie przestrzeni publicznej. Wolnorynkowo nastawieni społecznicy muszą pokazać, że potrafią zorganizować protest oczyszczający wolny rynek z wizerunku człowieka, który wolność miał za nic.

Konsumpcja ma przecież też wymiar społeczny, można ją więc uczynić narzędziem w zdobywaniu miejsca dla tych poglądów, które z komunizmem nie chcą mieć nic wspólnego. Być może nie uda się wygrać walki o kulturę bez świadomych konsumentów, czyli inaczej pisząc – być może najlepszym sposobem na wyrugowanie kulturowego marksizmu jest nakłonienie konsumentów do tego, aby osobom – świadomie lub nie – gloryfikującym marksizm nie dawać zarobić. Najwyższy czas o to zadbać i pokazać, że wesoły rewolucjonista w berecie to tak naprawdę herold totalitarnego systemu.

Marcin Chmielowski

 

Źródło: Mysl24.pl

Tagged , , , , , , ,