Tag Archives: bojkot

BOJKOT FIREFOXA! Mozilla przeciwna małżeństwu i wolności sumienia!

PILNE! Zbojkotuj Mozillę! Dołącz do ponad 50 tys. użytkowników z całego świata, którzy za pośrednictwem CitizenGO odinstalowali przeglądarkę Mozilla Firefox i zrezygnowali z używania produktów tej firmy. Nasze stanowisko powinno być jasne: „Nie wspieramy firmy, która jest przeciwko małżeństwu, wolności wypowiedzi i prawu do postępowania w zgodzie ze swoim sumieniem!”.

Brendan Eich, dyrektor zarządzający firmą Mozilla (obecnie już były dyrektor), który utworzył przeglądarkę Firefox został zmuszony przez Zarząd do zrezygnowania ze swojej funkcji po tym, jak wsparł słuszną definicję małżeństwa jako związku jednej kobiety z jednym mężczyzną.

Brendan Eich złożył darowiznę w wysokości 1000 dolarów na rzecz kampanii, której celem była ochrona powyższej definicji małżeństwa w Kalifornii. Grupy LGBT domagały się od Zarządu Mozilli wyrzucenia dyrektora B. Eich’a, a ten postąpił zgodnie z ich żądaniem.

Zachęcamy do udziału w międzynarodowej akcji nazwanej NO-Zilla i pokazania udziału w niej poprzez dołączenie do niniejszej kampanii i zaproszenie do udziału w niej przyjaciół i znajomych.

Firma Mozilla powinna odczuć reakcję konsumentów. ODINSTALUJMY PRZEGLĄDARKĘ FIREFOX Z NASZYCH KOMPUTERÓW!

Jeśli po dezinstalacji pojawi się komunikat z pytaniem o to, czy chcemy udzielić informacji zwrotnej, zachęcamy do tego, aby wysłać wiadomość o treści jak np. „Rezygnuję ze wspierania firmy, która jest przeciwna małżeństwu będącym związkiem kobiety i mężczyzny oraz która nie szanuje wolności słowa i prawa do postępowania w zgodzie ze swoim sumieniem.

 

Źródło: citizengo.org

 

Tagged , , ,

Rewolucja w świadomości

koliber krakówMarksizm przegrał na polu ekonomicznym. To nie było zresztą nic niespodziewanego. System, który zakładał ekonomię rodem z Księżyca, w dziedzinach produkcji czy dystrybucji mógł tylko przegrać. Ale realia społeczne to coś dużo więcej, niż tylko ekonomia. Wizerunki czerwonych zbrodniarzy okazują się być czymś „fajnym” i wartym sprzedawania.

Marcin Chmielowski

To może rzecz jasna dziwić, jeśli patrzylibyśmy na otaczający nas świat tylko z perspektywy ekonomicznej. Po co bowiem powielać podobizny ludzi, którzy gdyby mogli wstać z grobów, znacjonalizowaliby i oddali pod władzę proletariatu (czyli kasty urzędników, która będzie w jego imieniu zarządzać) środki produkcji okrutnych kapitalistów? Najwyraźniej lewica w sposób doskonały odrobiła lekcję zadaną przez Antonio Gramsciego, zdobywając sporo władzy kulturowej nad konsumentami. A w konsekwencji też producentami. O tym, że tak właśnie się stało, wiemy przecież nie od dziś. Gorzej jest z przeciwdziałaniem takiemu stanowi rzeczy.

Doraźną i wcale skuteczną metodą zwalczania symboliki komunistycznej są bojkoty konsumenckie. Nie tak dawno temu udało się, dzięki zupełnie spontanicznej akcji, nakłonić sieć odzieżową C&A do wycofania podkoszulków z wizerunkiem Ernesto „Che” Guevary. Ten idol zbuntowanej młodzieży zasłynął z tak bezkompromisowych stwierdzeń jak: „zabijanie sprawia mi prawdziwą przyjemność”, czy „nie trzeba mi dowodu, aby rozstrzelać człowieka. Potrzebuję jedynie dowodu, że koniecznym jest go rozstrzelać!”. Trudno podejrzewać menadżerów C&A o komunizm. Po prostu chcieli sprzedać coś, co znajdzie wzięcie u nastolatków.

Dość podobną, choć jednak bardziej niebezpieczną prezentację wizerunku dziarskiego rewolucjonisty można oglądać w Krakowie. Jedna ze szkół nauczająca języka hiszpańskiego, szkoła El Abanico, chwali się na swojej stronie tym, że jedna z ich sal wykładowych nosi imię Guevary. Utrwalanie pamięci o „Che” w kontekście nauki, zdobywania wiedzy, poznawania świata jest właśnie tym, co czyni taką ekspozycję bardziej niebezpieczną. I tym bardziej musi wzbudzić protest. Stowarzyszenie KoLiber oddział Kraków koordynuje więc akcję konsumenckiego bojkotu wymierzonego w szkołę.

Obiekt bojkotu wydaje się być nietypowy, ale tylko na pierwszy rzut oka. Przecież członkowie Stowarzyszenia działają na rzecz promocji wolnego rynku. Stąd też akcja wymierzona w prywatną instytucję może budzić zdziwienie i u niektórych osób o niej poinformowanych faktycznie je wzbudza. Bo przecież szkoła jest prywatna i suwerenna w swoich decyzjach. Oczywiście, że tak jest. Ale konsumenci też są suwerenni. I mogą wybierać. Dlaczego więc nie poinformować ich o tym, że ucząc się w El Abanico pośrednio popierają ludzi, którzy nie widzą nic złego w honorowaniu mordercy? Czy w Krakowie nie ma innych miejsc, w których można poznawać język hiszpański? Oczywiście, że są. I ich właściciele niekoniecznie chcą zbijać kapitał na szafowaniu bardzo wątpliwą spuścizną komunistycznej rewolucji.

Należy pamiętać o granicach takiego protestu. Bojkot konsumencki może opierać się tylko na tych mechanizmach, które są dostępne w logice wolnego rynku – czyli mechanizmach opartych o dobrowolność. To oznacza, że sądową batalię związaną z udowodnieniem publicznego gloryfikowania systemów totalitarnych niejako z automatu stawiamy poza nawiasem działań, które można podjąć. Pozostaje informowanie i przekonywanie. I systematyczne odwojowywanie przestrzeni publicznej. Wolnorynkowo nastawieni społecznicy muszą pokazać, że potrafią zorganizować protest oczyszczający wolny rynek z wizerunku człowieka, który wolność miał za nic.

Konsumpcja ma przecież też wymiar społeczny, można ją więc uczynić narzędziem w zdobywaniu miejsca dla tych poglądów, które z komunizmem nie chcą mieć nic wspólnego. Być może nie uda się wygrać walki o kulturę bez świadomych konsumentów, czyli inaczej pisząc – być może najlepszym sposobem na wyrugowanie kulturowego marksizmu jest nakłonienie konsumentów do tego, aby osobom – świadomie lub nie – gloryfikującym marksizm nie dawać zarobić. Najwyższy czas o to zadbać i pokazać, że wesoły rewolucjonista w berecie to tak naprawdę herold totalitarnego systemu.

Marcin Chmielowski

 

Źródło: Mysl24.pl

Tagged , , , , , , ,

Bojkot goni bojkot. „Wojewódzki? Nie, dziękuję!”

pch24.plPortal PCh24.pl dotarł do kolejnej, aktywnej w polskim internecie akcji protestacyjnej. Tym razem chodzi o bojkot sieci komórkowej Play w związku z kampanią reklamową opartą na wizerunku Jakuba Wojewódzkiego.

Protest został oparty o masową wysyłkę emaili informujących o niekorzystaniu przez ich autorów z usług i produktów sieci Play. Internauci motywują swój bojkot społeczny marketingowym wykorzystaniem wizerunku skandalisty, który jest znany ze znieważania polskiej flagi, ksenofobii i rasistowskich komentarzy.

Jak wskazują organizatorzy protestu, kampania reklamowa sieci Play opiera się na „celebryckiej sławie” Wojewódzkiego. Dokonując takiego wyboru twarzy marki, organizatorzy okazują pogardę klientom Play, kontrowersyjność wpisana w strategię promocyjną nie usprawiedliwia takich zabiegów. Autorzy proponowanego listu protestacyjnego podnoszą, iż podobna kampania nie znalazłaby pozytywnego oddźwięku w Stanach Zjednoczonych, Francji, Niemczech albo w Wielkiej Brytanii, gdyż tam powszechnie szanuje się symbole państwowe i narodowe.

Pełną treść listu można odnaleźć na portalu PCh24.pl.

Tagged , , , , , ,

Bojkot społeczny

Toboła-PertkiewiczWinnymi wysokich cen paliw nie są koncerny paliwowe, lecz wyłącznie władze państwowe, które doją portfele kierowców. Złodziejem jest państwo, które z każdego litra benzyny i ropy zgarnia z podatników blisko 60 proc.

Paweł Toboła-Pertkiewicz

Od jakiegoś czasu zasypywany jestem na skrzynkę mailową „akcją” nawołującą do bojkotu stacji benzynowych wybranych koncernów. Najczęściej wymieniane są BP i Statoil, od jakiegoś czasu również państwowy ORLEN.

Apel jest skądinąd słuszny, ale cel ataku, czyli bojkot stacji koncernów paliwowych, jest zupełnie nietrafiony. Bo to nie koncerny są winne wysokim cenom paliw. Kto jest naprawdę winien, że na tankowanie wydajemy więcej, a paliwa mamy w baku mniej?

Przedstawmy podstawowe fakty: baryłka ropy to 42 galony amerykańskie, czyli po przeliczeniu na „nasze” niemal 160 litrów benzyny. Baryłka ropy kosztowała dziś, tj. 7 listopada już średnio 110 USD (aczkolwiek jest to przypadek niemal skrajny, bo od niemal trzech lat cena na rynkach jest niższa, co można zobaczyć choćby tu: http://www.money.pl/gielda/surowce/dane,ropa.html), ale nawet biorąc pod uwagę dzisiejszy, dość wysoki kurs, po przeliczeniu tej ceny na polskie złote czyli po średnim kursie dolara z tego roku, daje to kwotę 390 złotych (dla ułatwienia 1 USD = 3,00 zł, a przecież dolar większą część tego roku był poniżej 3,00 zł). Gdy podzielimy tę kwotę przez 160 litrów, wychodzi nam 2,43 złotego za litr. Do tego dochodzą koszty transportu, marża producenta i zyski tej zachłannej stacji benzynowej – nawet jeśli to wszystko wynosi 30 proc. daje to sumę 70 groszy. Czyli na dystrybutorze podczas tankowania powinna nam wyskoczyć cena ok. 3,20 zł za litr.

Z kolei gdyby cena ropy osiągnęła 200 USD za baryłkę, jej cena w przeliczeniu na złotówki, oscylowałaby w granicach 3,75 zł za litr. Tymczasem, na stacji litr najpopularniejszej benzyny bezołowiowej 95 wynosi niemal 5,50 zł, a niebawem sięgnie 6,00 zł, a dolar skoczył zaledwie 5% do góry, a ceny ropy utrzymują się niewiele powyżej 100 USD za baryłkę.

Dlaczego zatem płacimy tak drogi na stacjach? Winą za wysokie ceny paliw nie są koncerny paliwowe, lecz wyłącznie WŁADZE PAŃSTWOWE, które doją portfele kierowców w ten sposób.

ceny paliw

ceny paliw w USA i Polsce

Jeśli zatem chcemy skupić energię protestu konsumenckiego to powinniśmy ją skierować nie na Bogu ducha winnych właścicieli stacji benzynowych tylko do rządu RP, premiera Donalda Tuska i min. finansów Jacka Vincenta Rostowskiego w pierwszej kolejności. Tak się jednak składa, że kilka tygodni temu Polacy masowo (aczkolwiek w mniejszości, bo raptem 40 proc. z 50 proc., które pofatygowały się do urn) dali mandat na drenowanie kieszeń kierowców przez kolejne 4 lata.

 

Tekst jest fragmentem artykułu. Całość dostępna na stronie Fundacji PAFERE: Pafere.org

Tagged , , , , , , , , , , ,