Tag Archives: akcje społeczne

Francja: La Manif Pour Tous nie złoży broni

manifestacje francjaFrancuskie stowarzyszenie Manif pour tous wydało komunikat, w którym zapowiada kontynuowanie walki o rodzinę, małżeństwo i prawa dziecka. Francuzi w 2015 nie złożą broni.

- Widząc sukces były protesty organizowane w 2014 r., gromadzące setki tysięcy ludzi. Manif Pour Tous będzie kontynuować swoją akcję – czytamy w komunikacie. Efektem protestów było m.in. odstąpienie socjalistycznego rządu od projekty instytucjonalizacji matek zastępczych.

Ludovine de La Rochère, przewodnicząca Manif Pour Tous, deklaruje: „Dzięki permanentnej i pacyfistycznej mobilizacji milionów Francuzów, problem małżeństw homoseksualnych jest obecnie jednym z głównym tematów życia politycznego i coraz większa liczba ważnych jego przedstawicieli opowiada się za unieważnieniem ustawy Taubiry”. Przewodnicząca podkreśla, że ustawa nie została przyjęta przez Francuzów, dla nich instytucja rodziny polega na heteroseksualnym związku.

Obecnie rząd ignoruje apele obrońców rodziny i małżeństwa. Stowarzyszenie domaga się od rządu całkowitego i jednoznacznego odejścia od pomysłów instytucjonalizacji matek-surogatek, zaprzestania propagowania teorii gender w szkołach, anulowania przepisów godzących w finansowe interesy rodziny (zasiłki rodzinne, urlopy macierzyńskie…) i anulowania prawa o „homomałżeństwach”. W tym roku istnieje też realne niebezpieczeństwo uchwalenia przepisów legalizujących eutanazję.

Manif Pour Tous zapowiada także udział w paryskim Marszu dla Życia, który odbędzie się 25 stycznia.

Źródło: PCh24.pl

Tagged , , , , , , , ,

Alkomaty czyli skok na kasę

bezrobocie PolskaPolska jest krajem, który słynie z zachowań akcyjnych jego obywateli. Zazwyczaj podejmuje się działania w obliczu jakiegoś zdarzenia lub sytuacji, która szczególnie bulwersuje opinię społeczną. Tak było, jest i będzie. Czy problem dotyczy narodowych zrywów, czy pijanych kierowców – zmienia się tylko jego skala i zakres, natomiast mechanizm działania jest ten sam.

dr Marek Cendrowski

Problem pijanych kierowców jest tak stary jak polska motoryzacja. Polacy pili, piją i pić będą, szczególnie na sposób wschodni, a więc duża dawka wysoko procentowego alkoholu jednorazowo. Wiadomo zatem, że fantazja wzrasta wraz ze stanem upojenia alkoholowego.

Ostatnie wypadki śmiertelne z udziałem pijanych kierowców spowodowały, że opinia publiczna nagle zapragnęła szeroko zakrojonej akcji, która ma przynieść poprawę sytuacji. Władza, która przecież dobrze rozumie mechanizmy myślenia polskiego społeczeństwa, zareagowała natychmiast. Ogłoszono akcję zwalczania pijanych kierowców.

Podobna akcyjność miała już swoje miejsce kilka lat temu. Wtedy był to pomysł na rekwirowanie przez policję pojazdów jako narzędzi do popełnienia przestępstwa. Skutkiem tego rozwiązania były masowo odbierane stare rowery, których właściciele zostali ukarani za jazdę pod wpływem alkoholu.

Dziś panaceum na to jest pomysł wprowadzenia obowiązkowego posiadania alkomatu w każdym samochodzie. Pomysłodawca chyba miał na myśli, że każdy obywatel-odpowiedzialny obywatel spożywający alkohol, po zbadaniu się alkomatem nie będzie kontynuował jazdy. Bo przecież założenie jest takie, że jak piłeś to nie jedź. Tymczasem to spowoduje jedynie pojawienie się nowej gry pt. „kto ma więcej”. Teraz Polacy na imprezach będą startować w zawodach na najbardziej nietrzeźwego. Oby tylko ta gra nie spowodowała, że kontynuacją będzie „kto bardziej pijany dojedzie dalej ”.

Ale na poważnie, cała sprawa wygląda na zwykły skok na kasę. Bo przecież, gdy nie wiadomo o co chodzi, to znaczy, że chodzi o pieniądze. Ktoś, kto wpadł na pomysł wprowadzenia wymogu obowiązku posiadania alkomatu w samochodzie może nie zdawał sobie sprawy z tego, jaką „lawinę pieniędzy” poruszył.

Bo przecież sam zakup urządzenia do pomiaru zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu to jeszcze nic wielkiego. Ot, zwykłe 50-100 zł (najtańsze modele). Jednak zapomniano dodać, że aby takie urządzenie prawidłowo działało, trzeba je kalibrować co jakiś czas. Zazwyczaj taka kalibracja to wydatek także 50-100 zł zalecana raz na pół roku przy założeniu, że badania nie przekroczą 300 pomiarów. Zatem to kolejne pieniądze dla firm, które oferują takie usługi na rynku.

Ale tutaj pojawiają się kolejne pytania: czy kierowca ma obowiązek badania się przed wejściem do samochodu, czy przy każdorazowym odpaleniu silnika? Czy tylko raz dziennie, czy wtedy, gdy sam uzna to za uzasadnione? Pytanie jest o tyle ważne, że określa żywotność urządzenia czyli jego sprawnej pracy między potrzebą kalibracji.

Reasumując, przy założeniu, że kierowca bada się dwa razy dziennie (przed wyjazdem i przed powrotem), to kwota samej obsługi rocznej waha się między 100 a 200 zł. Biorą pod uwagę wszystkich polskich kierowców pojawia się astronomiczna kwota, którą mogą zarobić firmy zajmujące się tego typu działalnością. Dla przykładu, baza CEPIK (Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców) podaje, że tylko od stycznia do lipca 2011 roku wydano ponad 270 tys. praw jazdy. A to są dane jedynie za półrocze 2011r (www.cepik.gov.pl/portal/witryny/witryna_194 z dnia 10.01.2014r.).

Inna sprawa, że chyba żadna firma w Polsce nie jest przygotowana na tak lawinowe przyjęcie klientów, no chyba, że znowu tworzymy fikcję. To znaczy opinia publiczna uzna, że: reakcja władz była, wprowadzono nowe przepisy, firmy będą udawały, że kalibrują, a obywatele udają, że się badają. Sprawa więc została załatwiona. Opinia publiczna usatysfakcjonowana. I chociaż nic to nie wniosło a bezpieczeństwo na drogach się nie zmieniło, to ktoś zarobił duże pieniądze.

A przecież skuteczna profilaktyka w tym zakresie, to przede wszystkim rzetelna kampania reklamowa, to kształcenie dzieci i młodzieży, to zmiana poglądów na alkohol i postaw samych polaków. Niestety nadal swoistą dumą narodową są „wyniki” naszych rodaków w ilości spożytego alkoholu, co wzbudza zdumienie innych narodów (i ich policji) po zbadaniu urządzeniem do pomiaru zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu.

Pamiętajmy jednak, że prowadzenie pojazdu jest zabronione nie tylko po spożyciu alkoholu (powyżej 0,2 promila), ale także po użyciu innego środka – narkotyku. Może zatem za jednym zamachem zobowiązać kierowców do obowiązku posiadania w samochodzie małego zestawu „zbadaj się sam” lub w wersji tańszej nakazać zakup specjalnie wyszkolonego psa.

Ciekawe jest także, jak na brak posiadania alkomatu w samochodzie (pytanie, czy dotyczy to także motocyklistów, woźniców i innych użytkowników drogi pozostaje otwarte) ma reagować policja. Czy za brak sprawnego urządzenia zostanie zabrany dowód rejestracyjny pojazdu( casus apteczki), czy też prawo jazdy, gdyż kierowca nie był w stanie wykazać się sprawnością uprawniającą go do prowadzenia pojazdu. A jeżeli prawa jazdy, to czy będzie konieczne ponowne zdawanie egzaminu, i co ważne z jakiego obszaru tematycznego?

Te pytania chyba na razie zostaną bez odpowiedzi.

Może zatem zasadne byłoby po prostu zastosować przepisy kodeksu karnego i stawiać zarzuty za przygotowanie do popełnienia przestępstwa, a już dziś przedstawić je… pomysłodawcy tego rozwiązania.

dr Marek Cendrowski

Rada Fundacji LEX NOSTRA

www.fundacja.lexnostra.pl

Tagged , , , , , , ,

Michała Boniego walka z bibliotekami

stop likwidacji bibliotekMinister Boni, znany spec od cyfryzacji i „mowy nienawiści”, tym razem swój rewolucyjno-reformatorski zapał skierował przeciwko bibliotekom szkolnym. W ich likwidacji upatruje on bowiem sposobu na poczynienie oszczędności. Internauci mówią: stop likwidacji bibliotek i zakładają na Facebooku stronę, która przez kilka dni zgromadziła już grubo ponad 2 tysiące fanów.

O co się rozchodzi? O projekt ustawy zmieniającej świadczenie niektórych usług przez samorządy. Doświadczony w kreciej robocie Boni (były tajny współpracownik SB) chciał po cichu przepchnąć przepisy, które doprowadzą do zlikwidowania szkolnych bibliotek. Coś jednak tuskowemu ministrowi nie pozwala na spokojne prowadzenie edukacji młodych Polaków w duchu rządowej propagandy. Sam przecież 2 lata temu mówił o czytelnictwie dzieci: „jeśli się za to nie zabierzemy, to za 10 lat co drugi Polak wchodzący na rynek pracy będzie funkcjonalnym analfabetą”. No to się zabrał. Z wiadomym skutkiem…

Boni chce upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Pochwalić się oszczędnościami i jednocześnie „zadbać” by społeczeństwo nie sięgało po niebezpieczne lektury, po których przeczytaniu mogłoby zacząć zadawać niepotrzebne pytanie i psuć radosny obraz jaki codziennie prezentują mu usłużne media. Zapewne dlatego minister błyskotliwy Michał woli postawić na rozwiązanie rodem z przemówień Kononowicza i wyczyścić szkoły z bibliotek. Zachęcam więc, by zainteresować się tematem, póki jeszcze nie trafił w ręce błyskotliwych posłów.

Endrju

Protest na Facebooku: facebook.com/stoplikwidacjibibliotek

Tagged , , , , , , ,

Europa: obywatele oddają państwu coraz więcej

kasaKryzys spowodował, że obywatele poszczególnych państw Unii wyraźnie zbiednieli, a mimo to coraz większą część wypracowanych przez siebie pieniędzy oddają państwu. Jest to skutek prób implementacji centralnego planowania w Europie i tworzenia zbędnych i szkodliwych przepisów, ograniczających wolny rynek.

Mieszkańcom Europy od dobrych kilku dekad wbija się do głów, że państwo zadba o nich lepiej, niż mogliby samodzielnie się o siebie zatroszczyć. Wielu z nich w to uwierzyło, nie sprzeciwiają się zatem zabieraniu przez aparat państwowy coraz większej części swoich dochodów, ba, oczekują od niego pomocy. Choć pomoc ze strony państwa jest często tak niszczycielskim żywiołem, że wielu doprowadziła do ruiny, to żeby mogło ono cokolwiek zdziałać, musi najpierw sięgnąć do kieszeni podatników.

Dane Eurostatu nie pozostawiają wątpliwości co do rosnącej skali penetracji kieszeni i portfeli Europejczyków. W 2007 r., a więc jeszcze przed wybuchem kryzysu, obywatele Wspólnoty oddawali państwu w formie różnego rodzaju obciążeń podatkowych przeciętnie 41,9 proc. wypracowanego PKB, w roku 2011 było to już 45,6 proc. Najszybciej skręcają w lewo kraje strefy euro, choć wydaje się nam, że tam gospodarka wolnorynkowa zakorzeniona jest najbardziej. Niestety, rynek coraz bardziej jest wypychany przez aparat państwowy. W 2007 r. fiskus w eurostrefie zabierał obywatelom przeciętnie 42,2 proc. PKB, obecnie już 46 proc. Zarówno przed kryzysem, jak i kilka lat po jego wybuchu krajem, w którym ludzie najbardziej wierzą, iż państwo lepiej wyda zarobione przez nich pieniądze, niż uczyniliby to oni sami, jest Dania. Aż 48,5 proc. wypracowanego PKB rozdysponowywali tam w 2007 r. urzędnicy, obecnie udział państwa w rozdziale PKB wzrósł jeszcze bardziej, do 54,5 proc. Podobnie dzieje się we Francji, w której wydatki państwa, a właściwie całego sektora finansów publicznych, wzrosły z 48,4 do 52 proc.

Tym samym tropem podąża Finlandia – wzrost z 44,7 proc. do 51,2 proc. Szwecja, tradycyjnie uważana za bardzo lewicową, najwyraźniej nieco wyhamowała w swej lewicowości. Państwo wydawało tam przed kryzysem 47,8 proc. PKB i nic się w tej kwestii po kryzysie nie zmieniło. Bardzo szkodliwą drogę przebyła Irlandia. Jeszcze kilka lat temu uważana wręcz za symbol gospodarki liberalnej, z wydatkami państwa na poziomie zaledwie 31 proc., obecnie powierza mu aż 40,9 proc. PKB. Podobnie stało się w Hiszpanii, w której sektor publiczny wydawał zaledwie 33,8 proc. Obecnie wskaźnik ten skoczył do 40 proc. Brytyjczycy również nie mają powodów do dumy. Już przed kryzysem udział wydatków publicznych w PKB wcale nie był na Wyspach niski, wynosił bowiem 41 proc. PKB. Teraz jest wynosi 45,9 proc.

Do nielicznych państw, które podejmowały wysiłek w odwrotnym kierunku, są Węgry. Przed kryzysem sektor publiczny wydawał tam aż 45,1 proc. zarobionych przez obywateli pieniędzy. Obecnie poziom wydatków publicznych zmniejszył się do 43,7 proc. Gospodarka węgierska nie radzi sobie jednak najlepiej, niewykluczone więc, że obciążenia dla społeczeństwa zostaną wkrótce podniesione.

Polska jest dość dziwnym przypadkiem w zestawieniach Eurostatu. Likwidacja części ulg, wzrost niektórych składek ubezpieczeniowych, podwyżki VAT, akcyzy, itp., powodują, że wyraźny ubytek w swoich kieszeniach odczuwa niemal każdy Polak. Inaczej uważa Eurostat, według którego wydarzenia Polska stoi w miejscu. W 2007 r. cały sektor publiczny wydawał 37,3 proc. wypracowanego przez nas PKB i w roku 2011 jest dokładnie tak samo. Przed kryzysem z kolei aż jedenaście spośród 27 państw zabierało swoim obywatelom mniej niż nasze (Cypr, Słowenia, Czechy, Hiszpania, Bułgaria, Słowacja, Irlandia, Rumunia, Łotwa, Litwa i Estonia), obecnie już tylko sześć (Słowacja, Estonia, Litwa, Łotwa, Bułgaria i Rumunia).

 

Źródło: PCh24.pl

Tagged , , , , , , , , ,

PCh24.pl – startuje nowy prawicowy portal!

PCh24.plNa rynku portali internetowych pojawił się PCh24.pl, nowy serwis informacyjno-opiniotwórczy. Pełna nazwa portalu – Polonia Christiana – nawiązuje do tytułu dwumiesięcznika, wydawanego od kilku lat w Krakowie przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi. Twórcy i redaktorzy PCh24.pl zapowiadają, iż portal wniesie nową jakość pomiędzy dotychczasowe serwisy informacyjno-opiniotwórcze.

Portal ma być nowoczesnym projektem internetowym, skierowanym do czytelników poszukujących niezależnych opinii, stanowiących, jak głosi slogan promocyjny portalu, „prawą stronę internetu”. Na łamach PCh24.pl pojawią się artykuły Grzegorza Brauna, Jacka Bartyzela, Wojciecha Sumlińskiego, Grzegorza Kucharczyka, Jacka Kowalskiego, czy też Mieczysława Ryby. To właśnie wsparcie ze strony autorów papierowej Polonia Christiana ma stanowić o sile i jakości nowego portalu. Na internautów czekają opinie i komentarze ekspertów różnych dziedzin, analizujących rzeczywistość z perspektywy chrześcijańskiej i konserwatywnej. Nie zabraknie także wolnorynkowych wiadomości i komentarzy, m.in. ze strony naukowców Fundacji PAFERE oraz Instytutu Misesa.

Silną stroną nowego portalu jest dział informacyjny złożony z sekcji krajowej oraz zagranicznej. Aktualne informacje ze świata polityki i gospodarki towarzyszą wiadomościom zamieszczanym w dziale religijnym i kulturalnym. Twórcy PCh24.pl stawiają na rzetelny komentarz i opinie ekspertów. Bowiem jak, twierdzą – podstawowym założeniem nowego portalu jest podjęcie istotnych tematów, które w mediach tzw. głównego nurtu są często nieobecne bądź ukazywane w fałszywym świetle.

Portal będzie funkcjonował na dwóch łatwych do zapamiętania domenach: PCh24.pl oraz PoloniaChristiana.pl.

 

Źródło: Redakcja PoloniaChristiana.pl.

Tagged , , , , , , , , , , ,