Spotkanie organizacji obywatelskich w Warszawie 29.09.2013

with Brak komentarzy

Całym sercem i rozumem jestem za powodzeniem inicjatyw obywatelskich. Nie da się jednak odnieść sukcesu na zasadzie radosnej twórczości, bez przejęcia odpowiedzialności za tworzoną formalnie inicjatywę. Bo jak od strony prawnej i faktycznej nie będzie żadnych ustaleń, które będą przestrzegane, tylko będzie totalna samowolka, to zamiast poprawy sytuacji ludzi i kraju, będziemy popadali w coraz większy chaos oraz beznadzieję. My niewolnicy zmienimy sobie jedynie panów, jak pisze bardzo znany polityk i publicysta w jednej osobie.

Uważam, że do osiągnięcia sukcesu nie wystarczy, by uprawiana była radosna twórczość, która nijak nie ma się do obowiązującego prawa, by Paweł Kukiz, Janusz Sanocki i inni składający podobne oferty oraz ludzie którzy za nimi podążają i wciągają do tego innych, rozważnie i świadomie lub tylko w złudnej nadziei, bo trzeba przecież być aktywnym, coś robić dla Polaków i Polski, pójść za kimś innym niż do tej pory, by odmienić los Polski.

Moim skromnym zdaniem, niezbędne i konieczne jest formalne organizowanie się w legalne organizacje, które będą podmiotami prawa, których liderzy wezmą odpowiedzialność za prowadzenie ludzi w określonym kierunku, a cele i zadanie będą formułowane, akceptowane przez członków i przekazywane opinii publicznej.

Mam pełną świadomość, że przepisy dotyczące formalnego organizowania się, sposobu rozliczania się z pieniędzy organizacji społecznych są zbyt skomplikowane, ale to nie jest usprawiedliwienie tylko wyzwanie do wywierania presji na rzecz zmian.
Słuchajcie, to jest właśnie pole do popisu dla autentycznych liderów, którym zależy na ludziach i kraju, by pokazali, co potrafią, na co ich stać, by umiejętnie wywarli presję na odpowiednie władze, by prawo zostało uproszczone, by było wykonalne, by nie było barierą przy formalnym organizowaniu się obywateli.

Według mnie obecny stan prawny, zbyt skomplikowane prawo, nadmierne, niewykonalne wymagania postawione poprzez prawo w zakresie funkcjonowania autentycznych organizacji pozarządowych, urąga elementarnym zasadom demokracji i państwa prawa. Jest dużo szumu i krzyku na temat złego rządzenia, prób składania deklaracji politycznych, przy sporym milczeniu i bezczynności nad problemami dotyczącymi krępowania poprzez prawo aktywności obywateli.

Problemy związane z niedopuszczalnymi w demokratycznym państwie prawa barierami w zakresie formalnego organizowania się obywateli, już dawno powinny być podejmowane przez działaczy społecznych, szczególnie tych z aspiracjami do udziału we władzach.

Bo niby gdzie, jak nie poprzez formalnie podejmowane działania ludzie mają uczyć się faktycznego udziału w rządzeniu?

Według mnie mamy już i tak nadmiar rządzenia osób przypadkowych, bez przynajmniej minimum niezbędnych kompetencji, które do władzy doszły na zasadzie radosnej twórczości. Najwyższy czas jest ku temu, by do władzy wybierać ludzi kompetentnych i uczciwych, jeżeli nie chcemy do reszty zdemolować ludziom życia i ostatecznie zdewastować, doprowadzić do bankructwa kraju.

Według mnie na bardzo zdrowym, autentycznym oburzeniu ludzi i ich świadomości, że nikt niczego za nas nie załatwi 29.09.2013 roku w sali NOt w Warszawie według mnie kapitał polityczny chcieli zbić Paweł Kukiz i Janusz Sanocki oraz osoby, które ich wspierają. Panowie oprócz pięknych, okrągłych wypowiedzi nie potrafili nic zaoferować zaproszonym ludziom. Ci sami panowie, którzy za niepowodzenie spotkania w Gdańsku w marcu bieżącego roku obarczali Piotra Dudę i Solidarność na spotkanie w Warszawie przyszli od strony prawnej kompletnie nie przygotowani. Kolejny raz aktywni Polacy zostali zaproszeni na spotkanie na którym powstała „organizacja bez organizacji”, a i z członkami i sympatykami nie do końca wiadomo jak jest.

Sanocki zaproponował przyjęcie poprzez aklamację, przy sprzeciwie sporej części osób obecnych na sali, działania bardzo polityczne w ramach nieformalnej organizacji, co według mnie jest śmieszne i straszne jednocześnie.

Co się z Polakami dzieje, że podążają za ludźmi, którzy nie są w stanie prowadzić innych do zmian? Co się z Polakami dzieje, że trudno zebrać badaj kilkanaście osób, które będą w stanie sformalizować i poprowadzić ruchy obywatelskie do przeprowadzenia niezbędnych zmian w ramach obowiązującego prawa, które jak już wspomniałam powinno zostać zmienione, uproszczone, a czego powinni ustawicznie domagać się przedstawiciele organizacji pozarządowych.

– Nie wiadomo, kto za co ma odpowiadać. Jedno jest tylko pewne, że organizatorzy spotkania chcą do władzy, w co wmanewrowują przedstawicieli organizacji pozarządowych, nie słuchając ich, posługując się tylko obecnością, przyjmując deklarację polityczną poprzez aklamację. A oto dowód, że chcą do władzy, fragment końcowy deklaracji bardzo politycznej, który brzmi: „Nie ufamy partiom politycznym, które ukształtowane w patologicznym systemie wyborczym nie reprezentują wyborców.

Zapraszamy wszystkich do tworzenia z nami Niepartyjnej Niezależnej Listy Wyborczej w wyborach parlamentarnych, tak by umożliwić realizację niezbędnych dla Polski zmian.

Deklaracja został przyjęta w dniu 29.09.2013 r. w Warszawie przez 132 przedstawicieli organizacji społecznych na spotkaniu w Sali NOT.

Przewodniczący Zebrania: Janusz Sanocki.

– W materiale filmowym (do którego link jest wyżej), który znajduje się na stronie stowarzyszenia kierowanego przez Jerzego Jachnika, gdzie są również teksty przyjętych deklaracji i oświadczenia, można doszukać się ciekawych informacji. Bardzo liczę, że w sieci zamieszczony zostanie film z faktycznego przebiegu spotkania, bez cięć i manipulacji. Spotkanie nagrywało wiele osób.

Pan Sanocki proponuje przyjęcie deklaracji przez aklamację, tu po kilku chwilach materiał filmowy jest przecięty, zmontowany, ale dowody na montowanie materiału filmowego znajdują się w dalszej części opublikowanego materiału filmowego, ale o tym za chwilę.

Janusz Sanocki między innymi mówi, że „już jesteśmy organizacją bez organizacji” – normalne mistrzostwo świata. Mnie nie pozostaje nic innego, jak tylko gratulować dobrego samopoczucia panu Sanockiemu i życzyć rozwagi Polakom. „Organizacja bez organizacji” – to brzmi bardzo groźnie i nie obliczalnie.

– Kolejny ważny moment opublikowanego materiału filmowego, to wypowiedź Adama Słomki: „… mówiło to, co koleżanka, trzeba zrobić federację” – super tylko, co się stało z wypowiedzią koleżanki, która została zaprezentowana w kilka chwil po odczytaniu politycznej deklaracji przez Sanockiego?

– Wycieli z prezentowanego materiału filmowego? Nie może być, toć to przecież ludzie, którzy walczą o prawo i sprawiedliwość, transparentność życia publicznego? Teoretycznie oczywiście rzecz ujmując.

– Kim jest tajemnicza koleżanka, która z kontekstu wypowiedzi polityka wynika, że na spotkaniu wyraziła głośno, przez mikrofon pogląd o którym mówiło wiele osób w kuluarach?

Koleżanka oczywiście nie jest tajemnicza i nie mówiła tylko w swoim imieniu lecz w imieniu organizacji, którą reprezentowała.

Pogląd, że federację ruchów obywatelskich trzeba sformalizować w ramach obowiązującego prawa, przedstawiło między innymi Stowarzyszenie Na Rzecz Praworządności w którego imieniu wypowiadała się wiceprezes Barbara Berecka, co organizatorzy spotkania oczywiście zlekceważyli.

Bardzo ciekawe jest to, że obecność wiceprezes Stowarzyszenia Na Rzecz Praworządności z załączonej w sieci listy obecnych i zamieszczonej w stronie stowarzyszenia, którego prezesem jest Jerzy Jachnik potraktowana została jako obecność osoby nie zrzeszonej, a Stowarzyszenia Na Rzecz Praworządności nie ma na liście tych, które poparły apel prezydenta, by nie podpisywał ustawy zmieniającej kodeks karny. Takie tam same zbiegi okoliczności?

Na to, że organizatorzy lekceważyli głosy obecnych między innymi poprzez przyjmowanie deklaracji poprzez aklamację, że film był montowany, świadczy zaprezentowana w materiale wypowiedź przedstawiciela Stowarzyszenia JOW profesora Czachora, który przed kamerą powiedział między innymi: „Nie jestem przekonany czy my jako ruch JOW, a ja w szczególności mam prawo deklarować przynależność do federacji. (…) Sądzę, że raczej zachowamy niezależność, przyjazną niezależność wobec federacji„. Mamy nie tylko „organizację bez organizacji”, ale członkowie też nie koniecznie są w takiej ilości, jak twierdzą twórcy „organizacji bez organizacji”.

Słuchajcie, to jest niesamowite i straszne jednocześnie, że ludzie, którzy działają bardzo aktywnie w różnych miejscach Polski, którzy przechodząc prawie że drogę przez mękę, rejestrowali zgodnie z prawem funkcjonowanie swoich grup oraz ci, którzy nie koniecznie dają radę w sformalizowaniu swoich organizacji, bo prawo stawia nadmierne wymagania, piętrzone są przed nimi problemy przez funkcjonariuszy publicznych, podążają za ludźmi, którzy trwonią tylko potencjał społeczny. chęć pracy ludzi na rzecz dobra wspólnego. Ci niby liderzy organizacji pozarządowych przed marcowym spotkaniem w Gdańsku nie potrafili wynegocjować, by w porządku obrad znalazła się tematyka poświęcona wymiarowi sprawiedliwości i organom ścigania, a 29-09-2013 roku stworzyli „organizację bez organizacji”, która ma członków innych niż twórcy inicjatywy, choć co do tego można mieć uzasadnione wątpliwości.

Jestem przerażona, bardzo boje się, pisząc tekst. Tu u nas w Polsce dzieje się coś bardzo złego. Mimo ogromnego wzrostu potencjału społecznego, powstania ogromnej ilości organizacji pozarządowych wręcz nie sposób połączyć sił, stworzyć realnej, liczącej się organizacji społecznej, która była by w stanie skutecznie, metodami pokojowymi wywierać presję tak, by funkcjonariuszom publicznym nawet do głowy nie przychodziło, by kombinować, oszukiwać, drukować sprawy, zamiatać problemy pod przysłowiowy dywan lub brać łapówki.

Uważam, że problemy główne stojące na drodze do łączenia sił tkwią w podążaniu aktywnych ludzi za niewłaściwymi osobami, którym brakuje kompetencji merytorycznych i moralnych. Następny problem, to rozbijanie ruchów obywatelskich od środka, zagłuszanie głosów rozsądku, praktycznych, użytecznych i co najważniejsze wykonalnych, korzystnych dla ludzi i kraju propozycji konkretnych rozwiązań zgodnych z prawem.

Trwa ogromna manipulacja, z którą nie bardzo sobie radzą autentyczne, oddolne organizacje społeczne, a w szczególności ich liderzy. Wrażliwi, aktywni Polacy tkwią w zaklętym kręgu z którego póki co trudno jest im się wydostać, a funkcjonariusze publiczni dalej jak gdyby nigdy nic niszczą ludzi, polskie firmy i kraj.

ZO

 

Źródło: zbuntowaniobywatele.pl